Reklama

Niech konie trafiają do niezwykłego szpitala, zamiast na rzeź

19/09/2016 20:11

Chcą ratować konie z targów śmierci i opiekować się nimi w specjalnym szpitalu, jaki zamierzają otworzyć w podelbląskim Nowakowie. Potrzebny jest jednak remont stajni, a na to brakuje im pieniędzy. Jak mówią, czasu jest niewiele.

W miejscu dawnego azylu dla koni, który jeszcze trzy lata temu znajdował się na jednej z prywatnych posesji w Nowakowie, miałby powstać nietypowy szpital. Miałyby tam trafiać konie ocalone z tzw. targów śmierci — miejsc, gdzie odbywają targi koni idących na rzeź.
— Wyprowadziliśmy się z Nowakowa do Januszewa pod Iławą, bo szukaliśmy dla naszych koni miejsca, które tętni życiem, gdzie znajdują się przestronne stajnie i ogromne, zielone pastwiska — opowiada Karolina Zagrodzka ze stowarzyszenia „Azyl dla koni”. — Teraz chcielibyśmy wrócić do Nowakowa i założyć tu szpital dla koni. Trafiałyby tutaj najbardziej chore, okaleczone psychicznie i fizycznie zwierzęta uratowane z rąk handlarzy koni.

Takie jak Wiktora, która ma sprawne tylko trzy nogi i nowotwór gardła. — Konie wykupywane z targów są w różnym stanie. Jedne są agresywne, inne apatyczne i wycofane, zalęknione. Taro trafił do nas ponad trzy lata temu. Sześciomiesięczny źrebak był w opłakanym stanie, cały oblepiony odchodami, wychudzony z problemami oddechowymi. Jego właściciel przyznał się, że karmił malucha czym popadnie, bo jego matka już wcześniej poszła na rzeź. Trzymał go też w zamknięciu, źrebak nigdy nie czuł świeżego powietrza czy słońca — opowiada Karolina Zagrodzka. — Długo leczyliśmy Tarusia m.in. z jego braku akceptacji otwartej przestrzeni, na której nie potrafił się odnaleźć. Dziś odzyskał sprawność, ale jest koniem wymagającym i dość charakternym.

Konie to zwierzęta niezwykle inteligentne i na długo zapamiętują krzywdę, jaką wyrządził im człowiek. — Dlatego w Nowakowie, w szpitalu, mogłyby spokojnie dochodzić do zdrowia. Atutem jest tu m.in. nieduży padok, na którym zwierzęta nie mogłyby się za bardzo rozpędzić. Wbrew pozorom przy ich kalectwie taki padok to zaleta. Niestety, potrzebny jest nam remont stajni, która jest obecnie w opłakanym stanie — opowiada Anna Turko ze stowarzyszenia. — Trzeba naprawić dach, wymienić przegniłe krokwie i płyty, bo przegniły, a także ocieplić stajnię. Chciałybyśmy też doprowadzić tu wodę, by konie miały wodopój. Niestety, koszta remontu są niebagatelne, potrzeba na to 15 tys. zł.

Kobiety apelują do wszystkich ludzi dobrego serca o pomoc, a także do firm budowlanych, stolarskich, rolników. — Gdyby posiadali niepotrzebne materiały budowlane, to chętnie je przyjmiemy. Podobnie jak słomę czy siano od rolników. Chcemy być przygotowani na przybycie naszych podopiecznych. Mile widziani będą także wolontariusze, których pomoc przy koniach jest nieoceniona — dodaje Anna Turko.
Aleksandra Szymańska

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama