Reklama

Piotr Imiołczyk: Krzyżacy nadeszli od strony Alstomu

31/08/2012 19:30

Z Piotrem Imiołczykiem, nauczycielem historii w Zespole Szkół Zawodowych nr 1 w Elblągu i organizatorem licznych inscenizacji historycznych w mieście, na rozmowę o piekarczyku, i nie tylko, umówiliśmy się telefonicznie przed Bramą Targową. — Tylko czy mnie pan rozpozna? — obawiał się nasz bohater. — Wszyscy mówią, że bardzo schudłem. Nawet w szkole mnie nie poznali. Rozmowa Witolda Chrzanowskiego.

— Obawy były bezpodstawne. Poznałem Pana bez trudności. No może zarost jest trochę krótszy niż przed wakacjami.

— Trzeba było jakoś przygotować się do rady pedagogicznej (śmiech).

— Wokół nas pełno straganów. Rozpoczęło się Święto Chleba, a Pan nic nie organizuje z tej okazji?

— Nikt mnie o nic nie poprosił. Zresztą dla mnie to nic nowego. Na odsłonięcie piekarczyka też mnie nikt nie zaprosił.

— Żartuje Pan! Przecież poświęcone mu happeningi organizuje Pan od bardzo dawna, gdy jeszcze nikt nie myślał o upamiętnieniu tej postaci pomnikiem.

— Tak, od 1997 roku. Ale się nie skarżę. I tak mam co robić.

— Wróćmy do piekarczyka. To postać historyczna, czy legendarna?

— W pełni historyczna. Zdarzenie z 8 marca 1521 roku to fakt szeroko udokumentowany i opisany, między innymi przez znanego historyka Gerarda Labudę. Tego dnia 600 krzyżaków zaatakowało Elbląg, chcąc wejść do miasta przez Bramę Targową od strony obecnej ulicy Stoczniowej.

— Czyli od strony Alstomu?

— Tak (śmiech). Tutaj przed bramą znajdował się barbakan i wąski mostek, przez który szli. Była to uciążliwa i długo trwająca przeprawa, bo mostek był bardzo wąski. Mimo wszystko część z napastników znalazła się już w bramie i zdążyła przez nią przejść. Doszło do walki z oddziałami polskimi, na czele których stał jednak dość nieciekawy osobnik.

— Dlaczego?

— Mówiąc krótko była to pijaczyna. Sytuacja mogła być niewesoła, gdyby nie ów piekarczyk, który ściął łopatą wiązanie kratownicy, blokując tym samym przejście przez bramę. Kratownica spadła na jednego z dwóch rycerzy krzyżackich, którzy prowadzili oddział. Wkrótce potem, ci z napastników, którzy znaleźli się wewnątrz bramy poddali się Polakom. Atak zakończył się niepowodzeniem.

— A piekarczyk? Czy wiemy coś więcej o tej postaci?

— Nic. Nie znamy nawet jego imienia. Nie był przecież nikim wielkim, by trafił z imienia na karty historii. W naszych dziejach było zresztą więcej takich anonimowych postaci. W kronice Galla mowa jest o chłopie, który własnym ciałem zasłonił przed atakiem króla Kazimierza Odnowiciela. Też nie znamy jego imienia. Wiemy tylko, że w nagrodę za swój czyn dostał ziemię.

— A co dostał piekarczyk?

— Miejsce w historii. Materialny znak, a nawet znaki - bo są dwa, znajdują się na Bramie Targowej. Są to odciśnięte ślady słynnej łopaty. Takie upamiętnienie wydarzenia z 8 marca polecił, w 1525 roku, sam król Zygmunt Stary. Na polecenie króla sama łopata zawisła w wieży. Gdy zgniła powieszono następną. Przetrwała może kilka lat. Pamięć o piekarczyku przetrwała jednak znacznie dłużej. 8 marca był świętem Elbląga aż do pierwszego rozbioru Rzeczpospolitej.

— I Pan postanowił je niejako reaktywować.

— Można tak powiedzieć. W 1997, gdy zaczynaliśmy, w happeningu uczestniczyło 8 osób, a oglądało go może z cztery. Teraz liczba dzieciaków, maluchów z elbląskich przedszkoli, biorących w nim udział zbliża się, bywa, do tysiąca.

— Zaprasza Pan elblążan na 8 marca.

— Nie tylko. Elbląskie Forum Odtwórców Historycznych i koło historyczne w ZSZ nr 1, które skupia aż 60 uczniów, przygotowują swoiste triduum powstańcze. 24 marca przyszłego roku odbędzie się inscenizacja przysięgi Tadeusza Kościuszki na krakowskim rynku w 1794 roku. Wcześniej, bo 29 listopada tego roku, zapraszamy na wymarsz podchorążych, przypominający wydarzenia z 1830 roku, a 21 stycznia - na wymarsz partii powstańczej.

— Przypominacie więc także powstanie z 1863 roku?

— Tak. Mam zresztą do niego najbardziej osobisty stosunek. Brał w nim udział mój prapradziadek, Andrzej Potocki, który zmarł później na syberyjskim zesłaniu. Dowiedziałem się o tym wszystkim z dokumentów, jakie zgromadziła moja babcia. Są fascynujące - pierwszy pochodzi z 1778, a ostatni z 1932 roku. W większości są to sprawy sądowe. Szlachta lubiła się sądzić.

— A Pan woli działać. Czy szykuje Pan coś jeszcze?

— Nie mogę rozstać się z piekarczykiem. Będę chciał odtworzyć łopatę, która wisiała w Bramie Targowej i na nowo ją tam umieścić.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama