Reklama

Postawić drogi wodne na nogi

11/08/2017 14:34

Powiedzmy sobie szczerze: dróg wodnych w Polsce, praktycznie poza Odrą, nie ma. Trzeba je odbudować — mówi Jerzy Wcisła, senator z Elbląga, który został przewodniczącym Parlamentarnego Zespołu Rozwoju Dróg Wodnych.

— Został Pan wybrany na przewodniczącego Parlamentarnego Zespołu Rozwoju Dróg Wodnych. Jakie są cele tego zespołu?

Jerzy Wcisła, elbląski senator. — Członkami zespołu są posłowie i senatorowie, więc naturalnym obszarem zainteresowania będą projekty ustaw i prawa, a także innych działań, np. inwestycji rządowych, które będą odnosiły się do dróg wodnych. Będziemy angażowali się także w pozaparlamentarne działania, np. w 2018 roku chcemy być współorganizatorami III Sejmiku Żeglugi Śródlądowej we Wrocławiu. Przypomnę, że I Sejmik, z mojej inicjatywy – jeszcze nie senatora - odbył się w Elblągu. We wrześniu powołamy zespół ekspercki, złożony z ok. 30 specjalistów, naukowców, działaczy z całego kraju, z którymi będziemy konsultowali problemy rozwoju dróg wodnych.
Chcemy uczestniczyć w procesach związanych z drogami wodnymi, w tym także podpowiadać rządowi dobre rozwiązania. W Polsce jest naprawdę wielu specjalistów, których warto słuchać. Z większością od wielu lat współpracuję.

— Dlaczego powinniśmy inwestować w rozwój dróg wodnych?
— W Europie, w tym w Polsce, głównie centra gospodarcze, kulturowe i turystyczne położone są wzdłuż rzek i kanałów – które stają się naturalnymi szlakami komunikacyjnymi. W dodatku, jak pokazują badania, są najtańsze ekonomicznie i najmniej szkodzące środowisku. Trzeba tylko nadrobić zaniedbania kilku dziesięcioleci, w których zachwycaliśmy się samochodami i zaniedbaliśmy drogi wodne.

— Jakie są największe bolączki dróg wodnych w Polsce?
— Powiedzmy sobie szczerze: tych dróg wodnych, praktycznie poza Odrą, nie ma. Trzeba je odbudować. Trzeba też zbudować zbiorniki retencyjne, system zapór i elektrowni, by dać wodzie upust, gdy przyjdzie fala powodziowa, zatrzymać wysoką wodę i spuszczać ją, gdy będzie susza. Według badań, które wykonane zostały w 2011 r. potrzeba na to ok. 120 mld zł. Obecny rząd szacuje, że wystarczy 90 mld – skala potrzeb jest jednak ogromna.

— W naszym regionie - jeżeli chodzi o stan dróg wodnych - dużo się zmieniło w ostatnich latach, powstały m.in. nowoczesne nowe przystanie jachtowe. Czy jednak dobrze wykorzystujemy potencjał dróg wodnych?
— Jesteśmy na końcu łańcucha przyczyn wielu zjawisk, które w naszym regionie się dzieją. Przede wszystkim mamy sprawny i w połowie odbudowany system melioracji i bezpieczeństwa przeciwpowodziowego na Żuławach. Także w Elblągu. Dzięki temu omijają nas powodzie. Niestety, brak wody w Wiśle powoduje obniżanie się jakości wód Zalewu Wiślanego, w którym wymiana wód jest minimalna. Pod patronatem ministra środowiska zorganizowałem już jedną konferencję na ten temat. Będzie jej kontynuacja - mam nadzieję, że z wnioskami, które przyjmie rząd do realizacji – dla dobra Zalewu Wiślanego.

— W ubiegłym roku poznaliśmy założenia rządowe programu dróg wodnych. Zakłada on m.in. zainwestowanie do 2030 roku ponad 30,7 mld zł w Odrzańską Drogę Wodną i budowę Kanału Śląskiego. W założeniu Odra będzie w pełni żeglowna na całej długości już w ciągu czterech lat. Strategia zakłada również inwestycje na drodze wodnej Wisły (tzw. E-40). Jak Pan ocenia ten program?
— Cieszę się, że rząd podjął wyzwanie i chce rewitalizować drogi wodne oraz dołączyć do sieci europejskiej, budując dwa tysiące kilometrów wodnych autostrad. Martwi mnie jednak fakt, że chce to zrobić bez użycia środków z budżetu państwa, za to angażując pieniądze firm przemysłowych. To je zrujnuje, chociaż prezesi powołani przez obecny rząd pewnie tego nie powiedzą. Hierarchia priorytetów też jest alogiczna. Wisła oraz połączenie Wisły z Odrą schodzą na tak daleki plan, że zbudowana nad tymi rzekami infrastruktura ich nie doczeka. Kanał Śląski czy Kanał Odra-Dunaj-Łaba są ważne, ale nie tak jak Wisła czy jej połączenie z Odrą na północy.

— Jakie macie Państwo najbliższe plany związane z działalnością zespołu?
— We wrześniu chcemy powołać zespół ekspertów i rozpocząć prace merytoryczne. 9 października razem z Warszawą organizujemy konferencję „Warszawa wraca nad Wisłę”, a w marcu 2018 roku – podczas największych targów wodniackich „Wiatr i woda” – debatę podsumowującą Rok Rzeki Wisły 2017. To będzie ważna konferencja, wiele sobie po niej obiecuję. Plany mamy poukładane do końca 2018 r.

— Trwa Rok Wisły. To dobra okazja, by przypomnieć o szansach, jakie niesie rozwój dróg wodnych. Jak będą wyglądały obchody?
— Rok Rzeki Wisły 2017 roku przygotowują i realizują entuzjaści, wspierani często przez samorządy. Tak jak w naszym regionie, gdzie koordynowałem „ostatnie sto mil Wisły” i mogłem je przeprowadzić dzięki wsparciu samorządów Elbląga (miasta i powiatu), Malborka, Sztumu, Nowego Dworu Gdańskiego oraz samorządu wojewódzkiego. Elbląscy żeglarze i motorowodniacy uczestniczyli w Rejsie Królowej Wisły i w debacie o Wiśle, którą zorganizowaliśmy w Malborku. Przed nami jeszcze prawdopodobnie dwie konferencje: o Wiśle i wspomniana już o jakości wód Zalewu Wiślanego. Nie przewidujemy żadnych fanfar. Nie wypada, ze względu na bardzo zły stan zdrowia królowej polskich rzek.
AKT

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama