Reklama

Sąd prosi o pomoc w sprawie oszustwa internetowego

13/10/2013 19:03

Zaledwie 19 świadków złożyło zeznania przed elbląskim sądem w procesie Tomasza P., oskarżonego o oszustwa przez internet. Do przesłuchania pozostały jeszcze 382 osoby. Wszystkie mieszkają poza Elblągiem. Dlatego elbląski wymiar sprawiedliwości poprosi o pomoc sądy z innych miast, w których mieszkają świadkowie.

Niewiarygodny przekręt, brak towaru; szkoda słów na tego pana. Mam nadzieję, że sprawiedliwy wyrok w sądzie szybko zapadnie — napisała na internetowym forum jedna z wielu osób, które padły ofiarą oszusta.
Dzisiaj w procesie Tomasza P. jedno jest pewne. Na ogłoszenie wyroku trzeba będzie poczekać. I to długo.

Proces Tomasza P. w Sądzie Rejonowym w Elblągu rozpoczął się w kwietniu tego roku. Samo odczytanie aktu oskarżenia zajęło prokuratorowi trochę czasu, w sumie kilka godzin - musiał bowiem odczytać każdy zrzut, a tych jest blisko 400.
Do dzisiaj sąd przesłuchał 19 świadków. Na liście jest ich jeszcze 382. Problem w tym, że wszyscy są spoza Elbląga, z różnych rejonów Polski. Dlatego, by nie komplikować im życia, uniknąć kosztów dojazdów do Elbląga, elbląski wymiar sprawiedliwości poprosi o pomoc w ich przesłuchaniu sądy w ich miejscu zamieszkania. Właśnie trwa przygotowywanie odpowiednich wniosków. To także zajmie jeszcze trochę czasu.
— W sumie zostaną wysłane do kilkudziesięciu sądów w całym kraju — mówi Dorota Zientara, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Elblągu. — Sądy, w ramach pomocy prawnej, przesłuchają świadków i odeślą protokoły, które trafią do akt głównych sprawy.
Nikt dzisiaj nie wie, ile zajmie przesłuchanie wszystkich pokrzywdzonych w tej sprawie. Zdaniem elbląskich sędziów, może to potrwać nawet kilka dobrych miesięcy. Długo na odpowiedź trzeba czekać np. z sądów w Warszawie, które mają na głowie o wiele więcej takich próśb z kraju. AKT

To były przedmioty drobnej wartości
Schemat przestępstwa był prosty. Według ustaleń śledczych, na jednym z internetowych portali aukcyjnych Tomasz P. miał oferować do sprzedaży różne przedmioty, raczej drobnej wartości. Klienci z całej Polski płacili za towar, ale "zakupionych" rzeczy nie otrzymywali. W ten sposób oskarżony mężczyzna miał wzbogacić się o około 35 tys. zł.
Większość "transakcji" miała miejsce w czerwcu 2011 r. Zazwyczaj pokrzywdzeni wpłacali drobne kwoty, od kilkudziesięciu do 100 zł. Ale zdarzały się i większe, np. 24 czerwca Dawid M. zapłacił 645,80 zł; a kilka dni później Tomasz H. - 212,99 zł.
Pierwsi pokrzywdzeni zgłosili się do prokuratury w lipcu 2011 r. Śledztwo nie mogło się szybko zakończyć. Tomasz P., wiedząc, że interesuje się nim policja, zapadł się pod ziemię. Wystosowano za nim 10 listów gończych. Policjanci zatrzymali go dopiero na początku października 2012 r. w jednej z elbląskich pizzerii. Mężczyzna był już wcześniej karany. Na wolność wyszedł z więzienia w 2008 r. Grozi mu do 12 lat więzienia.



Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama