Z Senatorem Sławomirem Sadowskim rozmawia Witold Chrzanowski.
— Czy zwycięstwo w plebiscycie jest dla Pana zaskoczeniem?
— Jeżeli tak to na pewno miłym. Choć liczyłem na miejsce w czołówce. Myślę, że uzyskałem głosy tych, którym pomogłem, ale także młodzieży, którą przez wiele lat uczyłem...
— W I Liceum Ogólnokształcącym w Elblągu
— ...imienia Juliusza Słowackiego, co zawsze podkreślam. W tej szkole byłem nie tylko nauczycielem historii, ale także, przez dziesięć lat, rzecznikiem praw ucznia. To o czymś świadczy.
— Przykłada Pan dużą wagę do bezpośrednich kontaktów z wyborcami.
— Tak, bez tego nie wyobrażam sobie pełnienia mandatu senatora. Staram się pomagać ludziom. Prowadziłem wiele akcji charytatywnych, a także innych działań służących dobru publicznemu i edukacji, fundując na przykład nagrody dla zwycięzców rozmaitych konkursów historycznych. Prowadzę te akcje teraz, ale robiłem to także wcześniej - zanim jeszcze zostałem senatorem.
wch
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!