Reklama

Szlak Green Velo. Sukces, czy porażka?

 Testował Marek Kamm

03/06/2016 16:32

Marek Kamm rowerzysta z Elbląga opowiada o swoich wrażeniach z wyprawy rowerowej szlakiem Green Velo od Białegostoku do Lidzbarka Warmińskiego.

— Jaki odcinek przetestowaliście tym razem?
— Od Białegostoku do Lidzbarka Warmińskiego, przez Tykocin, Goniądz, Augustów, Suwałki, Gołdap, Węgorzewo, Barciany, Sępopol, Bartoszyce. 



— Pierwsze wrażenia?

— Mieszanie tras asfaltowych i terenowych wymaga dobrego sprzętu i dużej odporności. Nie jest to szlak dla kogoś, kto kupił swój pierwszy rower, dajmy na to, miesiąc temu. Są odcinki terenowe i to dosyć trudne. Warto jeszcze raz podkreślić, że Green Velo nie jest ścieżką z punktu A do punktu B. Nie wybudowano nam rowerowej autostrady z Elbląga do Bieszczad, oczywiście są odcinki asfaltowe, ale krótkie i szlak płynnie przechodzi w teren. 



— Jest reklamowany jako szlak dla rodzin z dziećmi. To nasuwa skojarzenie, że jest łatwy
— Dla osób, które nie są wprawione w jeździe po terenie, może być to naprawdę trudna trasa. Zdarzyło mi się, że rower musiałem pchać. Dla takich osób lepsza jest propozycja: znaleźć bazę, na przykład w Augustowie i organizować wycieczki szlakiem Green Velo. Jest całkiem sporo lokalnych szlaków, z którymi Green Velo się łączy. Oczywiście pamiętajmy, żeby zabrać ze sobą mapy. Zresztą sami autorzy koncepcji tego szlaku nie nastawiali się na zbyt wielu turystów chcących pokonać całą trasę i na tym zakończyć swoją przygodę z Green Velo. Jak pokazują wyniki badań, takich rowerzystów jest około 3 procent. Pozostali wolą dokładniej penetrować poszczególne regiony, zwane Królestwami Rowerowymi. W założeniu Green Velo, to zaczątek sieci szlaków rowerowych prowadzących do najciekawszych atrakcji Polski wschodniej. Główna nitka Green Velo to kręgosłup, od którego będą odchodziły szlaki prowadząc turystów do interesujących miejsc.

— 

Jak oceniasz oznakowanie?
— Bez zarzutu. Jest dobre, nie pozwala się zgubić. Jedno małe „ale”: znajduje się na tabliczkach, które mogą kusić złomiarzy. Obecnie infrastrukturą szlaku opiekują się samorządy, a co będzie za pięć lat, kiedy czas tej kurateli wygaśnie? Gdy zabraknie gospodarza, wiadomo co może się stać z oznakowaniem. 



— Gdybyś mógł wymienić plusy tej trasy?

To z pewnością widoki. Tereny, przez które biegnie, są piękne. Oczywiście, przy wytyczaniu szlaku musiano dokonać selekcji miejsc, przez które szlak ma prowadzić. Gdyby tego nie zrobiono szlak musiałby liczyć kilka tysięcy kilometrów więcej. Piękna jest Dolina Biebrzy i Narwi. Niestety, czasem trasa terenowa jest tak wymagająca, że trzeba skupiać się na samej jeździe, a nie na widokach. 

 Ci, którzy nie mogą wybrać się w dalsze rejony Green Velo, mogą też testować pobliską trasę. W naszych okolicach prowadzi również przez piękne miejsca, chociażby nad Zalewem Wiślanym. Ale kłopot może być podobny: trasa również jest terenowa. Na przykład odcinek podjazdu do Jagodnika wypadałoby utwardzić: są kamienie i sypki piasek, z kolei w Nadbrzeżu są dziury, koleiny. 

daw

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama