Reklama

To była toksyczna miłość. Trwa proces kobiety oskarżonej o zabicie partnera

13/02/2019 11:25

Barbara K. w kwietniu 2018 roku, podczas kłótni dźgnęła nożem swojego partnera. Mężczyzna wykrwawił się. W środę (13.02) biegli powołani do sprawy wskazywali, że kobieta dokonała tego czynu w stanie silnego wzburzenia spowodowanego narastającym poczuciem zagrożenia.

Przed Sądem Okręgowym w Elblągu trwa proces 55-letniej elblążanki, Barbary K. Prokuratura oskarża ją o zabójstwo jej partnera Dariusza S. (53 l.). Do tego tragicznego zdarzenia doszło 10 kwietnia 2018 roku w mieszkaniu Barbary K. przy ul. Brzozowej w Elblągu. W środę (13.02) w sprawie głos zabrali m.in. biegli lekarze psychiatrzy i psycholog, którzy kilkukrotnie badali kobietę na okoliczność zdarzenia. Stwierdzili oni, że w sensie psychiatrycznym Barbara K. pozostaje w pełni władz umysłowych i że w czasie popełnienia czynu miała pełną świadomość tego, co robi.

— Biorąc pod uwagę długość trwającego związku (z Dariuszem S. - red.) i jego przebieg, narastało w opiniowanej poczucie zagrożenia i nie było możliwości zredukowania tego napięcia. W związku z tym uważamy, że czyn został wykonany w tzw. stanie silnego wzburzenia, a emocje ujawniły się w formie gwałtownej i nagłej — wskazywała lekarz psychiatra Anna Masiewicz.

Barbara K. nie przyznaje się do zabicia swojego partnera i twierdzi, że nie chciała tego zrobić, broniła się przed atakiem Dariusza S., zaś samego momentu ugodzenia nożem nie pamięta. W trakcie śledztwa kobieta zeznała także, że Dariusz S. miał problem z alkoholem i nie chciał się leczyć. Między partnerami dochodziło do kłótni, Dariusz podnosił także rękę na Barbarę. Mężczyzna miał także pobić swoją partnerkę feralnej nocy.

— W dniu 10 kwietnia 2018 roku przyszedł do mnie wieczorem, około godz. 20 i wyszedł o pierwszej w nocy. Po dwóch, trzech godzinach usłyszałam stukanie w drzwi, mieszkam na parterze. Ja nie otworzyłam, miałam wyłączone oba telefony stacjonarny i komórkowy, aby do mnie nie dzwonił i nie budził. Po raz kolejny zaczął stukać do drzwi i okien około godz. 5-6 rano. Wpuściłam go do domu, bo nie chciałam, żeby sąsiedzi skarżyli się na stukania — zeznawała podczas śledztwa Barbara K.

Z przytoczonych przez sędziego zeznań Barbary K. wynikało że mężczyzna wszedł do jej sypialni, a następnie wypił piwo, które przyniósł ze sobą.
— W pewnym momencie wyjął półlitrową wódkę, wypitą do połowy i zaczął ją pić. Bardzo się na niego zdenerwowałam i prosiłam, żeby przerwał. Wyniosłam wódkę do drugiego pokoju. Powiedziałam mu, żeby wyszedł. On powiedział, że nigdzie nie pójdzie. Zaczął przeklinać, mówił: oddaj mi ty szmato tę wódkę. Krzyknęłam, że ma natychmiast wychodzić. On uderzył mnie w klatkę piersiową, uderzył mnie w twarz i zaczął ciągnąć mnie za włosy. Ja chwyciłam nóż. Nie chciałam go zabić. On mówił spier***laj k***o... My się kochaliśmy, ale to była taka toksyczna miłość — tak opisywała podczas śledztwa dzień 10 kwietnia kobieta.

Samego momentu zadania ciosu Barbara K. twierdzi, że nie pamięta.
— Od kiedy zaczął mnie bić w klatkę piersiową, to nie pamiętam. Ja nie pamiętam tego momentu, byłam silnie wzburzona. Ja tego nie chciałam, chciałam tylko żeby wyszedł — zeznawała Barbara K.

Dariusz S. otrzymał cios nożem w okolice szyi, który spowodował masywny krwotok naczynia szyjnego i w efekcie zgon mężczyzny. Barbarze K. grozi nawet dożywocie. Kobieta odpowiada przed sądem z wolnej stopy. W sprawie wyznaczono kolejne terminy.
as

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama