Reklama

Ugodziła nożem partnera. Miała z nim ciężkie życie, "kochała go"

21/11/2012 12:13



Chociaż nie miała z Piotrem S. lekkiego życia, bała się go, to była z nim, bo "go kochała" — tak przynajmniej twierdzi Ewa L. Kobieta zeznawała w środę w procesie Doroty D., która w sylwestra ugodziła nożem swojego konkubenta. Mężczyzna zmarł na miejscu.

Tragicznej nocy Piotr S. i Dorota D. byli sami w domu w Żurawcu. Razem spożywali alkohol. Nad ranem doszło między nimi do awantury. Jak wynika z ustaleń policjantów, mężczyzna podczas szarpaniny miał w ręku kuchenny nóż. To właśnie nim został ugodzony przez swoją partnerkę. Kobiecie grozi 12 lat więzienia. 




Dorota D. przyznała się do zadania ciosu nożem. Twierdzi jednak, że zrobiła to przez przypadek podczas awantury. Wczoraj elbląski sąd przesłuchał kolejnych świadków, próbując ustalić jak wyglądało życie oskarżonej kobiety z Piotrem S. Ta twierdzi, że nie miała z nim lekkiego życia. Mężczyzna miał się awanturować bić ją, a nawet przed laty próbował utopić, czego świadkiem miało być jedno z dzieci kobiety.


Wczoraj w sądzie jej wersję potwierdziły m.in. zeznania Ewy L., której Dorota D. była najpierw opiekunką, a później przyjaciółką. 
Oskarżona kobieta wraz ze swoim konkubentem odwiedzała Ewę L. w jej mieszkaniu w Elblągu.

— Byłam świadkiem sytuacji, w której Piotr S. zachowywał się w sposób arogancki, agresywny. Przeważnie był wtedy podpity — zeznawała Ewa L. — Czepiał się wszystkiego, tego, że włosy ścięła, że źle się ubrała... Dorota D. skarżyła się, że na jego zazdrość. Był strasznie zazdrosny, ale nie dawała mu ku temu powodów. 


Ewa L. zeznała także, że widziała na ciele oskarżonej kobiety siniaki.
— Miała oko podbite. Najpierw twierdziła, że się uderzyła, a później przyznała, że to Piotr S. ją uderzył — mówiła kobieta.





Dorota D. miała bać się swojego konkubenta. Dlatego zdarzało się, że ze strachu przed nim nie wracała na na do domu i nocowała w mieszkaniu Ewy L. 

— Dzwonił do mnie, wiedziałam, że jest pijany, bałam się wracać do domu. Była taka sytuacja, że kiedyś uciekłam z domu i na boso szłam z Żurawca do Elbląga — mówiła oskarżona kobieta.
— Dlaczego Dorota D. nie rozstała się z konkubentem — dociekał sąd.
— Bo go kochała — odpowiedziała Ewa L.


Dorota D. tragicznej nocy dzwoniła m.in. do Ewy L. — Strasznie płakała, mówiła, że Piotrek jest siny, że nie żyje i że ona go strasznie kocha — zeznała.
Sąd przesłuchał także m.in. dwie kobiety sprzedające w sklepie w Żurawcu. Nie miały jednak nic do powiedzenia na temat tego, jak żyli ze sobą Piotr S. i Dorota D. O mężczyźnie zgodnie mówiły "zwykły, przeciętny klient". — Czasami bywał po alkoholu. Widać to było, bo więcej się śmiał. Nie był uciążliwym, agresywnym, awanturującym się klientem — zeznała jedna z nich. 
Proces będzie kontynuowany 28 listopada.
AKT

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama