Reklama

Urzędnicy przed sądem. Była naczelnik kontra władze Elbląga

23/11/2011 18:21

Mieszkańcy, którzy mieli w środę (23.11) do załatwienia jakieś pilne prace w Urzędzie Miejskim, mogli natknąć się na nieprzewidziane problemy. A to dlatego, że znaczna część urzędników zamiast na Sali Obsługi Klienta, spędziła kilka godzin w sądzie. Tam, jako świadkowie, zeznawali w sprawie zwolnienia z pracy swojej byłej przełożonej, Danuty Janczuk. 


Janczuk, była naczelnik Wydziału Rozwoju Przedsiębiorczości, została zwolniona z pracy 28. kwietnia tego roku.

— Nie wiem dlaczego, nikt nie potrafił mi tego merytorycznie wyjaśnić — mówiła nam była naczelnik. — Gdy wręczono mi wypowiedzenie z pracy byłam na zwolnieniu lekarskim — dodała.

Co innego twierdzą władze miasta. 

— Pani Janczuk w dniu otrzymania wypowiedzenia była w pracy, podpisała ponadto listę obecności — poinformowała nas Anna Kleina, rzecznik prezydenta Elbląga. — Dopiero po wręczeniu wypowiedzenia, dostarczyła zwolnienie lekarskie z datą wsteczną.


Sprawa trafiła do sądu, który stara się ustalić przyczyny zwolnienia Danuty Janczuk oraz to czy naczelnik mimo zwolnienia stawiła się w pracy, a jeśli tak - to czy podjęła pracę.


Wydaje się, że zeznania urzędników zbyt wiele nie wniosły do sprawy. Jeden z nich twierdził np., że nie pamięta czy szefowa była w pracy 27 i 28 kwietnia (Janczuk przedstawiła zwolnienie lekarskie od 27. kwietnia), a okolicznościami zwolnienia szefowej się nie interesował.

— Podpisałem jakieś oświadczenie, że pani Janczuk była w tych dniach w pracy, bo wszyscy inni też to zrobili, ale nie wczytywałem się w to pismo — stwierdził.

Inna urzędniczka z kolei przyznała, że widziała szefową w urzędzie, ale dokładnie nie pamiętała, o której godzinie i czy naczelnik pracowała.


Przed sądem zeznawał również lekarz, który 28. kwietnia wystawił Danucie Janczuk zwolnienie.

— Pacjentka była u mnie w tym dniu przed godz. 8 — zeznał lekarz. — Była bardzo roztrzęsiona, znerwicowana. Mówiła, o ile pamiętam, że dzień wcześniej dostała wypowiedzenie. Mówiła też, że była tak roztrzęsiona, że wyszła z pracy. Widząc jej stan, to było dla mnie zrozumiałe i oczywiste, dlatego wystawiłem jej zwolnienie od 27. kwietnia. 


Być może sądowi w ustaleniu, kiedy pani naczelnik była w pracy, pomoże zapis monitoringu z urzędu. Przed środową rozprawą sędzia nie zdołał jednak odtworzyć nagrania dostarczonego przez reprezentanta Urzędu Miejskiego. 
Smaczku sprawie dodaje fakt, że ratusz reprezentuje przed sądem mecenas Adam Bąk. To jeden z radców prawnych Urzędu Miejskiego w Elblągu, który... również jest na okresie wypowiedzenia z pracy.


Przypomnijmy: Grzegorz Nowaczyk zwolnił miejskich prawników po tym, jak wojewoda uchylił kilka uchwał Rady Miejskiej - m.in. dotyczącą szpitali i rozbudowy Centrum Handlowego „Ogrody”. Opiniowali je miejscy radni, a zawierały błędy formalne.
rm

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama