Elblążanka Halina Koziej (92 lata) przeżyła tułaczkę podczas zawieruchy wojennej. Razem z rodzicami i młodszą siostrą wędrowała z Syberii do Uzbekistanu, Kirgistanu, Iranu, Indii. Po wojnie wróciła do Polski.
— Miałam szczęście — mówi Halina Koziej. — Pociąg, którym wywieźli nas na Syberię, ruszył 22 czerwca 1941 roku, w dzień ataku Niemiec na Związek Radziecki. W Rosji byłam rok. Potem pojechaliśmy do Uzbekistanu. Zatrzymaliśmy się w kołchozie. Ojciec trafił do warsztatu naprawczego, a ja i siostra chodziłyśmy kopać ziemię motyką. Byłam słaba i trudno mi było ciężko pracować.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!