Reklama

ORP Śniardwy w Elblągu. Jak wygląda służba na wojennym trałowcu?

Jak wygląda codzienna służba na trałowcu? Czy naprawdę można znaleźć na dnie Bałtyku przedmiot wielkości łyżeczki? I dlaczego ORP Śniardwy zbudowano z materiałów niemagnetycznych? O tym wszystkim opowiadał kpt. mar. Jakub Pieniążek, dowódca ORP Śniardwy, który wraz z załogą odwiedził Elbląg podczas święta 16. Żuławskiego Pułku Logistycznego.

– Samo przypłynięcie ORP Śniardwy do Elbląga wzbudziło spore zainteresowanie. Jak z perspektywy załogi wygląda wejście takiego okrętu do elbląskiego portu?

– Trałowiec nie zalicza się do dużych okrętów. Jest to jednostka o długości 38,5 metra i szerokości nieco ponad 7 metrów, więc jest to jeden z mniejszych okrętów w naszej marynarce. Ze względu na żeglowność tego kanału i dostępną głębokość do 2 metrów było to wykonalne. Udowodniliśmy to zarówno teraz, jak i podczas wcześniejszej wizyty w Elblągu.

Reklama

kpt. mar. Jakub Pieniążek, dowódca ORP Śniardwy

– Czym właściwie jest ORP Śniardwy?

– ORP Śniardwy jest trałowcem bazowym. Przeznaczony jest do poszukiwania i niszczenia min kontaktowych i niekontaktowych, zarówno zawieszonych w toni wodnej, jak i leżących na dnie. Jednostka jest wykonana z tworzywa amagnetycznego, żeby nie zwiększać pól fizycznych i nie spowodować aktywacji min znajdujących się w wodzie. Za pomocą trałów kontaktowych i niekontaktowych niszczy zagrożenie minowe. Do samoobrony posiada również uzbrojenie artyleryjskie kalibru 23 mm.

Reklama

– Jaką prędkość może rozwinąć ORP Śniardwy?

– Okręt przed wymianą silników, czyli w tej konfiguracji jak jest teraz, osiąga prędkość do 14 węzłów. Po przejściu remontu stoczniowego i wymianie silników na nowe MTU będzie w stanie osiągać jeszcze większe prędkości. Myślę, że do około 16 węzłów.

– Jak wygląda służba na takim okręcie?

– Służba na okręcie jest specyficzną służbą, gdyż jesteśmy stale zamknięci na małej jednostce. Mamy 28 ludzi załogi. Z tego względu stajemy się de facto rodziną. Razem przeżywamy wzloty, upadki i służbę. Jest to bardzo zacieśniające, a dzięki temu załoga jest lepiej zgrana i lepiej może sobie radzić w ciężkich sytuacjach na morzu.

Reklama

– Jak wygląda zwykły dzień załogi?

– Nie można zdefiniować jednego takiego dnia, bo jako jednostka wojskowa realizujemy różne zadania. W porcie standardowo o godzinie 8 mamy zbiórkę całej załogi, podnosimy uroczyście banderę i stawiane są zadania na dany dzień. Gdy wychodzimy w morze i miniemy główki portu, przechodzimy w system wachtowy. Każdy pracuje po cztery godziny w czterozmianowej wachcie, ma chwilę czasu na odpoczynek bądź wykonywanie innych prac na rzecz okrętu. Nigdzie nie uciekamy do domu. Jesteśmy cały czas w służbie, przygotowani i ćwiczymy, zgrywamy się po to, żeby realizować kolejne zadania stawiane przez przełożonych.

Reklama

– Jedną z cech ORP Śniardwy jest jego amagnetyczna konstrukcja. Czy to oznacza, że całe wyposażenie okrętu również musi być niemagnetyczne?

– Większość urządzeń wykonana jest z materiałów amagnetycznych. Sztućce dostajemy takie jak wszyscy. Natomiast główne urządzenia, takie jak silniki czy agregaty, które nie mogą być wykonane z materiałów niemagnetycznych ze względu na swoją konstrukcję, wyposażone są w dodatkowe systemy zmniejszające sygnaturę magnetyczną. Dzięki temu cały okręt pozostaje neutralny magnetycznie i nie pobudzi min ustawionych na takie pole fizyczne.

Reklama

– Czy to prawda, że można znaleźć na dnie Bałtyku nawet łyżeczkę?

– ORP Śniardwy jest jeszcze jednostką wykonaną w starszej technologii i aż takiej dokładności nie ma. Natomiast nowe okręty projektu 258 posiadają sprzęt, który cechuje się dokładnością nawet do trzech centymetrów rozróżnialności. Myślę, że taką łyżeczkę byłyby w stanie namierzyć. Byłoby to pewne wyzwanie, bo zwykle szukamy obiektów o trochę większych gabarytach, ale sprzęt spokojnie dałby sobie radę.

– Jak często faktycznie szukacie min?

Reklama

– Ćwiczenia realizowane są systematycznie po to, aby załoga cały czas podnosiła swoje kwalifikacje i szkoliła się w zakresie poszukiwania, wykrywania i niszczenia min. W tym roku było to, jeśli dobrze pamiętam, realizowane już trzykrotnie w ramach różnych zadań, zarówno na Zatoce Gdańskiej, jak i we współpracy z 12. Dywizjonem Trałowców w Świnoujściu. Dodatkowo okręty realizują różne zadania w ramach grup międzynarodowych oraz ćwiczeń takich jak Open Spirit czy Baltops. W ramach tych ćwiczeń również realizujemy epizody związane z poszukiwaniem i niszczeniem min. Jeżeli nie mamy innych zadań, szkolimy się także we własnym zakresie, ponieważ rzemiosło marynarskie oraz jego kultywowanie i podtrzymywanie jest bardzo ważne dla załogi i dowódcy okrętu. Dlatego robimy to systematycznie, można powiedzieć, non stop.

– Dziś dużo mówi się o ochronie infrastruktury na Bałtyku. To również należy do waszych zadań?

Reklama

– Tak. Jako specjaliści od walki minowej i od tej dolnej półsfery, czyli wszystkiego, co znajduje się pod wodą, takie zadania również realizujemy. Są nam stawiane zadania ochrony infrastruktury energetycznej i krytycznej, patrolowania oraz wszystkiego tego, co jednostki wojskowe realizują w ramach działań na morzu.

– Co najbardziej zaskakuje osoby, które po raz pierwszy wchodzą na pokład?

– Myślę, że zielone pływaki. Często osoby, które oprowadzamy po okręcie, pytają czym są i do czego służą. Pytają, czy są to może bomby głębinowe albo inne materiały wybuchowe. Jest to uzbrojenie, które wykorzystujemy do niszczenia min. To jedna z tych rzeczy, które wywołują największe zdziwienie i zaciekawienie.

Reklama

–  Czy otwieranie okrętu dla mieszkańców nie przeszkadza w codziennej służbie?

– Nie. Działalność na rzecz społeczności i prezentacja bandery jest również jednym z zadań, które są nam stawiane. Nie uchylamy się od tego, gdyż promowanie Marynarki Wojennej, zarówno w kraju, jak i za granicą, jest bardzo ważne. Serdecznie zapraszamy wszystkich chętnych. Okręty można zwiedzać nie tylko podczas takich wydarzeń jak w Elblągu. Często nasze okręty wizytują Szczecin, organizowane są również dni otwarte 13. Dywizjonu Trałowców. Wszystkich, którzy chcieliby zobaczyć, jak wygląda życie marynarza, serdecznie zapraszamy. Może dla niektórych będzie to nawet początek zainteresowania służbą na morzu, a może nawet wstęp do dołączenia do naszego grona.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 03/06/2026 00:09
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama