Reklama

Wytykam sędziom błędy

21/12/2011 18:14

Kiedyś sam biegał z gwizdkiem po boisku, teraz ocenia innych arbitrów. Elblążanin Tomasz Płoski mówi, że bycie obserwatorem na meczach jest trudniejsze od sędziowania. W pamięci utkwił mu między innymi mecz, który trwał... dwa dni. 





Tomasz Płoski z Elbląga jest jedynym obserwatorem z woj. warmińsko-mazurskiego, który ocenia sędziów prowadzących mecze w I lidze. Wcześniej sam był arbitrem. 


— Jak to się stało, że został Pan obserwatorem w I lidze?

— Po zakończeniu kariery sędziowskiej nie chciałem rozstawać się z piłką nożną. Spróbowałem swoich sił jako obserwator. Tę funkcję pełnię od 2005 r. Najpierw przyglądałem i oceniałem pracę sędziów w IV i III lidze. Dwa lata później, po pomyślnym zdaniu egzaminów testowych, a także filmowych, przez rok jeździłem na spotkania II-ligowe. Na zaplecze ekstraklasy awansowałem w 2007 r. Jeśli chodzi o obserwatorów ekstraklasy oraz I ligi to jest ich w całym kraju 34. Średnio w ciągu roku mam do obserwowania ponad 20 meczów. 


— Za co odpowiada obserwator w czasie meczu?

— Przed każdym spotkaniem mam kilkuminutową odprawę z arbitrami. Natomiast po zakończeniu meczu na specjalnej odprawie wytykam błędy, sytuacje w jakich zostały one popełnione, ale wypowiadam się także na temat pracy na linii arbiter - asystenci. Wystawiana jest ocena za całokształt pracy i punktacja w skali 6-9. Oceną dobrą dla arbitrów jest punktacja w przedziale 8 - 8,4 pkt, a każdy inna ocena, poniżej 8 pkt., jest niezadowalająca, co powoduje, że arbiter musi więcej pracować nad sobą, by tych błędów nie popełniać. Jeśli to jest nagminne może być odsunięty od kilku spotkań, a także po sezonie może być zdegradowany do klasy niższej przez Kolegium Sędziów PZPN. Za wszystkich arbitrów trzymam kciuki, by dobrze prowadzili swoje zawody i jeśli tak jest, to ja też jestem zadowolony.


— Jakie mecze utkwiły Panu najbardziej w pamięci?

— Przede wszystkim mecz Pucharu Polski na szczeblu centralnym Zawisza Bydgoszcz — Widzew Łódź. W 35. min dobrze prowadzący ten mecz Marcin Szrek (Kielce) musiał przerwać to spotkanie na kwadrans przez chuligańskie wybryki. Po wspólnej naradzie mecz dokończono, Widzew wygrał 3:0. Odwrotnością tego meczu był tegoroczny listopadowy pojedynek Pucharu Polski Gryfa Wejherowo z Górnikiem Zabrze (1:0 - red). Ten mecz zgromadził nadkomplet publiczności, ponad 3000 osób, i toczył się w doskonałej, sportowej atmosferze, która udzieliła się nie tylko zawodnikom, ale też arbitrowi Piotrowi Siedleckiemu (Warszawa). Ten poprowadził zawody bezbłędnie i ze wszystkich stron zbierał gratulacje. 


— Obserwował Pan także mecz, który trwał... dwa dni.

— Mecz III ligi ŁKS Łomża z MKS Korsze (1:2) rozpoczął się 29 października. W 40. min z powodu gęstej mgły został przerwany i po burzliwych negocjacjach, na mój wniosek, druga jego część przeniesiona została na niedzielę. Ku zaskoczeniu wszystkich MKS strzelił dwa gole i wywiózł trzy punkty. Patrząc na dzisiejszą piłkę nożną mogę tylko stwierdzić, że trudniej jest być obserwatorem niż arbitrem.
JK

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama