Reklama

Zadał dziecku śmiertelny cios

. Jest wyrok

14/07/2014 15:10

Siedem lat i osiem miesięcy więzienia - taki wyrok orzekł dzisiaj sąd dla Tomasza M., oskarżonego o śmiertelne pobicie 1,5 rocznego Szymonka. Proces był trudny, bo poszlakowy, jak podkreślał sędzia Tomasz Piechowiak. Mężczyzna od początku nie przyznawał się do winy, jednak o niej przesądziły opinie biegłych oraz eksperyment, który przeprowadzono w mieszkaniu przy ulicy Nowowiejskiej, gdzie do tego dramatu doszło.



Ani oskarżony, który odpowiada z wolnej stopy ani jego obrońca nie stawili się dzisiaj w sądzie na odczytaniu wyroku. Zasądzony wyrok jest takim, o jaki wnosiła prokuratura. Nie mógł być wyższy, ze względu na to, że czyn zakwalifikowano z art. 156, a nie z art. 148 (zabójstwo).

— Chociaż Tomasz M. działał świadomie, to nie można określić, czy z zamiarem zabicia dziecka — tłumaczył sędzia. Na poczet kary sąd zaliczył Tomaszowi M. blisko dwuletni, spędzony do tej pory w areszcie czas. Wyrok nie jest prawomocny. Przysługuje od niego apelacja.



1,5-roczny Szymon zmarł 28 grudnia 2008 r. w mieszkaniu przy ul. Nowowiejskiej. Prokuratura twierdziła, że obrażenia, które spowodowały śmierć chłopczyka (uszkodzona wątroba i stłuczony mięsień serca) powstały w wyniku zadania co najmniej jednego ciosu przez Tomasza M. Ten bronił się, że to był nieszczęśliwy wypadek.

Tego ranka poszedł do dziecięcego pokoju nakarmić dziecko swojej partnerki, a w trakcie karmienia miał się z nim przewrócić na podłogę. 
O winie Tomasza M. przesądziły jednak opinie biegłych.

Jak podkreślał w uzasadnieniu wyroku sędzia Piechowiak, wersja z upadkiem jest mało prawdopodobna. 
— To był uraz czynny, uderzenie pięścią lub kopnięcie — mówił sędzia.


Wersję, którą przedstawiał oskarżony obalił również eksperyment sądowy, który przeprowadzono w mieszkaniu na Nowowiejskiej. Matka Szymonka, która w czasie zdarzenia była obecna w pokoju obok musiałaby słyszeć hałas, który spowodowałby upadek dorosłego mężczyzny.
Jak podkreślał sędzia, Szymonek mógłby żyć, gdyby w porę udzielono mu pomocy.


To była jedna z najbardziej skomplikowanych spraw z którą musiał zmierzyć się elbląski wymiar sprawiedliwości. Sąd Okręgowy w Elblągu (za każdym razem w innym składzie) wydał w tej sprawie poprzednio trzy wyroki - wszystkie były jednak uchylane przez Sąd Apelacyjny w Gdańsku.

daw

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama