Reklama

Założyli jej Niebieską Kartę. Nie może się z tym pogodzić

07/07/2017 08:15

Pani Karolina twierdzi, że jedno doniesienie o tym, że stosuje przemoc w rodzinie wystarczyło, by założyć jej Niebieską Kartę. W swojej sprawie napisała nawet do rzecznika praw obywatelskich.

Jak twierdzi pani Karolina jej problemy zaczęły się latem ubiegłego roku.
— W sierpniu 2016 r. na moją posesję przyjechała policja z Pasłęka, rzekomo do interwencji wezwanej na zgłoszenie mojej córki. Razem z mężem zdziwiliśmy się. Spokojnie grzejemy się na słoneczku przed domem, a tu policja zajeżdża pod dom, że u nas niby awantura — opowiada pani Karolina. — Młoda policjantka poszła na górę do córki porozmawiać z nią, a starszy policjant został z nami. Po około godzinie funkcjonariuszka zeszła z naręczem papierów, wsiadła do policyjnego wozu i razem z kolegą odjechali. Myślałam, że to koniec tej sprawy — dodaje.

Kilka dni później pani Karolina została wezwana na komisariat policji. Tam pracownicy Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, w obecności policjantów, a także członków tzw. zespołu interdyscyplinarnego, powiadomili starszą kobietę, że została jej założona Niebieska Karta.

— Nawet nie wiedziałam, co to jest i za co mi ją założyli. Jak się okazuje, na podstawie tej interwencji policji i spreparowanych przez moją córkę nagrań, na których kłócę się z mężem wskazano, że jestem agresywna i stosuję w domu przemoc. Tym samym ograniczono mi kontakt z pięciorgiem wnucząt, dla których byłam podporą w życiu — płacze starsza kobieta.

I dodaje, że tylko na podstawie tych nagrań i jednej interwencji policji, bez przeprowadzenia wcześniej wywiadu środowiskowego i rozmów, wszczęto wobec niej procedurę Niebieskiej Karty.
— Zawsze miałam nieposzlakowaną opinię. A ile razy prowadzałam pod oknami opieki społecznej wnuki do szkoły, czy na spacer, bo córce się nie chciało? Nie zliczę. Wnuki garnęły się do mnie, a ja karmiłam je, ubierałam, wychowywałam i dbałam najlepiej jak umiałam — płacze kobieta. — Nie zrobiłam niczego złego, niczego nigdy mi nie udowodniono. Ale nikogo nie interesowały moje argumenty. Zostałam uznana za przestępcę.

Pani Karolina utrzymuje, że karta została założona w sposób niezgodny z prawem, a ona sama została niesłusznie oskarżona. I mimo, że w jej przypadku karta została już zamknięta, kobieta chce jej całkowitego anulowania.
— Żeby nie ciążyła na mnie żadna skaza, bo nie jestem przestępcą — mówi. — W tej sprawie odwoływałam się do ośrodka pomocy społecznej w Młynarach i wojewody warmińsko-mazurskiego. Na razie odbijam się od muru.

W sprawie pani Karoliny o komentarz poprosiliśmy kierownik Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Młynarach. Jadwiga Piekarska mówi, że sprawę zna, ale w tym temacie nie może nam udzielić żadnych informacji.
— Ośrodek pomocy społecznej, jako organ zapewniający obsługę organizacyjno-techniczną zespołu interdyscyplinarnego, zabezpiecza dokumentację prowadzonych Niebieskich Kart, ale informacje w nich zawarte może udostępniać wyłącznie na wniosek sądu bądź prokuratury — mówi pani kierownik.

Okazuje się, że jeśli tylko zajdzie jakiekolwiek podejrzenie, lub do opieki społecznej bądź policji wpłynie doniesienie, że w danej rodzinie występuje przemoc, procedura Niebieskiej Karty zostaje aktywowana.
— Zasadność założonej karty jest rozpatrywana na spotkaniu zespołu interdyscyplinarnego, w skład którego wchodzą przedstawiciele pomocy społecznej, gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych, policji, oświaty i ochrony zdrowia, organizacji pozarządowej i sądu — tłumaczy Jadwiga Piekarska.

I dodaje, że pracownicy opieki społecznej mają bezwzględny obowiązek podjęcia działań i reagowania, kiedy zajdzie podejrzenie stosowania przemocy w rodzinie.
— Zawsze mamy na uwadze dobro dzieci, zabezpieczenie ich potrzeb i bezpieczeństwa. Zwłaszcza, że znane są przypadki, kiedy przemoc wobec dzieci jest skutkiem braku porozumienia i agresji wśród dorosłych członków rodziny — mówi.

I wyjaśnia, że raz założona i zamknięta Niebieska Karta nie może zostać reaktywowana.
— Niebieska Karta może zostać zamknięta w sytuacji, gdy przemoc ustała i kiedy został zrealizowany plan pomocy rodzinie. Kolejną Niebieską Kartę można założyć wtedy, kiedy zaistnieje podejrzenie stosowania przemocy w rodzinie — tłumaczy.

— I właśnie tego najbardziej się boję. Że wystarczy jedno podejrzenie, jeden niesłuszny zarzut i znowu zostanę potraktowana jak przestępca. Opieka społeczna zniszczyła mi życie. Jestem zdesperowana. Napisałam już do rzecznika praw obywatelskich. Bo jak długo mam żyć w ciągłym strachu? — pyta pani Karolina.
as










Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama