Reklama

Zostawili swoje życie w Ukrainie, zaczynają nowe w Elblągu

25/03/2022 09:23

Moje życie nigdy nie było łatwe, nawet w Kijowie musiałam stawić czoła wielu problemom. Ale najgorsze przyszło 24 lutego, kiedy musieliśmy wszystko zostawić i uciekać — mówi Alena. Ona i jej dzieci przyjechały do Elbląga zaledwie kilka dni po ataku Rosjan.

Alena Khailak jest 34-letnią matką dwójki dzieci — jej syn ma 8 lat, a córka trzy. Przjechali do Elbląga 28 lutego.

— Moje życie było trudne już w Kijowie. Wyszłam za mąż bez powodzenia, mój mąż znęcał się nad nami i musiałam go zostawić, zabierając ze sobą nasze dzieci. Nikt mi nie pomógł — sama musiałem stawić czoła swoim problemom. Potem zaczęła się wojna i wiedziałam, że aby ratować życie, musimy uciekać. Ojciec moich dzieci zabronił mi nawet wywozić je z Ukrainy. Przyjechał na dworzec, by mnie powstrzymać, ale dzięki życzliwym ludziom, których tam spotkałam, udało nam się uciec — opowiada.

[gallery]127853[/gallery]

[h3]Pojechali pociągiem do Warszawy i z Warszawy dotarli do Elbląga.[/h3]

— Polacy zaopiekowali się nami i wzięli nas pod swój dach. Moja mama przyjechała do Polski trochę później, ale wszyscy nasi inni krewni zostali w Kijowie. Staramy się utrzymywać kontakt z bliskimi, ale nie jest to łatwe. Mój wujek nie odbiera już telefonów — minął prawie tydzień od naszej ostatniej rozmowy — mówi Alena.

I przyznaje: — W Ukrainie trwa prawdziwa wojna. Wszystko jest niszczone, ludzie – nawet dzieci – umierają. Zanim wyjechaliśmy, musieliśmy schronić się w piwnicy naszego domu. W nocy słyszeliśmy eksplozje, dzieci musiały spać na zimnej betonowej podłodze. Nadal bardzo się boję i nie czuję się bezpiecznie. Obawiam się, że ta wojna może dotknąć całej Europy — wiem, że inni Ukraińcy też się tego boją, ale wciąż mamy nadzieję, że kiedyś będziemy mogli wrócić do naszego życia, które musieliśmy opuścić.

Mimo strachu Alena chciałaby, by ona i jej dzieci mogli normalnie funkcjonować. Obecnie Ukrainka szuka pracy.

— Fotografuję od sześciu lat. Zawsze lubiłam robić zdjęcia. W Ukrainie zajmowałam się głównie fotografią rodzinną — robiłam sesje zdjęciowe kobietom w ciąży, niemowlętom i starszym dzieciom. Bardzo bym chciała pracować jako fotografka tutaj w Polsce, ale z drugiej strony nadal się boję, że będziemy musieli uciekać także stąd — przekazuje kobieta.

Rodzina Aleny dostała już numery PESEL, a jej polska opiekunka Anna pomogła jej zapewnić miejsce w przedszkolu dla córki, ale niestety pojawiły się pewne problemy.

— Moja córka jest bardzo zestresowana całą sytuacją i nie zna języka, więc zdecydowałam, że na razie nie będzie chodziła do przedszkola. Poczekamy trochę i może znajdziemy pomoc psychologiczną, której mała potrzebuje — mówi zmartwiona Alena.

Na razie Alena poszukuje zajęć, które Elbląg ma do zaoferowania ukraińskich rodzinom. Mimo strachu chcieliby poczuć się choć trochę normalnie w nowym środowisku.

Każdy, kto jest zainteresowany pracą Aleny, powinien odwiedzić jej Instagram — newlifefoto_com i stronę internetową newlifefoto.com.

Utalentowana fotografka czeka na kontakt. Podejmie się każdego zlecenia — wykonuje przepiękne zdjęcia podczas komunii, urodzin i innych uroczystości. Wiadomości do Aleny możecie kierować, pisząc też na adres [email protected].

Kamila Kornacka
[email protected]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama