Czwartek, 1 grudnia 2022. imieniny: Blanki, Edmunda, Eligiusza

Agnieszka Pietrzyk: Pomysł znalazłam w kronikach kryminalnych

2022-03-20 18:02:00 (ost. akt: 2022-03-17 13:58:39)
Agnieszka Pietrzyk

Agnieszka Pietrzyk

Autor zdjęcia: Monika Juraszek

Gdy szukam pomysłu na książkę, przeglądam kroniki kryminalne. W ten sposób przekonałam się, że wiele zaginionych osób nigdy się nie odnajduje – mówi Agnieszka Pietrzyk, pisarka z Elbląga. Jej "Las zaginionych" już czeka na czytelników.

– Co najbardziej pani lubi w kryminałach?

– Sprawy kryminalne to jest bardzo szeroki temat. Większość kryminałów dotyczy morderstwa. A w mojej najnowszej książce zajęłam się tym razem zaginięciem. W innych moich powieściach skupiałam się też m.in. na porwaniu. Jedna z wcześniejszych książek — „Zostań w domu” dotyczy wzięcia zakładników w jednym z elbląskich wieżowców. Krąg tematyki kryminalnej, którym się zajmuję, jest dość duży. Nawet któregoś dnia wzięłam kodeks postępowania karnego i przejrzałam zawartość — co tam jest, jak to się kwalifikuje, jakie tam są przestępstwa. I faktycznie jest ich bardzo dużo, włącznie z oszustwami, kradzieżami. Jest tego sporo, a wydaje mi się, że morderstwa, porwania, zaginięcia najbardziej interesują autorów kryminałów, jak też czytelników. Gdybym napisała kryminał o kradzieży samochodów czy też obrazów, to owszem, mogłoby być ciekawe, ale zaginięcia, porwania, morderstwa lepiej się sprawdzają w rzeczywistości literackiej.

– Pani najnowsza książka to „Las zaginionych”...

– ...zaczyna się od tego, że trzy nastolatki ruszają konno ze stadniny w Kadynach do Parku Krajobrazowego Wysoczyzny Elbląskiej. Z tej przejażdżki wracają tylko dwie z nich. Po pewnym czasie wraca też wystraszony koń trzeciej amazonki, ale jej samej nie ma. Te, które wróciły, nie wiedzą, co się z tamtą stało.

– Skąd pomysł na takie miejsce akcji?

– Znam Kadyny. To jest nieduża miejscowość, bardzo ładna, z dawnym kompleksem pałacowym. Jest też plaża nad Zalewem. Chociaż nie jeżdżę konno, to bywam też w stadninie. Głaskałam konie, chodziłam po stajniach, bywałam też na różnych imprezach związanych z końmi, na Hubertusie. Znam też lasy kadyńskie, klasztor franciszkanów, który się mieści w lesie na wzniesieniu, taras widokowy. To wszystko bardzo pasuje do fabuły kryminalnej i dlatego postanowiłam wykorzystać Kadyny, jak również stadninę.

– Jacy jeszcze bohaterowie — poza wspomnianymi amazonkami — pojawiają się w książce? Na jednym ze spotkań autorskich mówiła pani, że ma pojawić się postać dobrego policjanta.


– Można powiedzieć, że komisarz Olaf Soliński jest dobrym policjantem, który przedkłada śledztwo nad swoje ambicje. Najważniejsza jest sprawa – to, żeby odnaleźć zaginioną dziewczynę (a właściwie zaginione dziewczyny, bo potem będą kolejne), żeby doprowadzić sprawę do końca, żeby znaleźć sprawcę. To jest najważniejsze. Własne ambicje stawia na drugim miejscu. Czekał na poważną sprawę – i taka mu się właśnie trafiła.

– W jaki sposób kreuje pani swoich bohaterów?


– Mam świadomość, że postaci nie mogą być jednoznaczne w powieści, bo będą niewiarygodne. Nikt nie może być z gruntu ani dobry, ani zły. Nawet zła postać musi mieć w sobie jakiś pierwiastek dobra, coś pozytywnego, żeby czytelnik w nią uwierzył. Dlatego postaci w moich książkach są często złożone, takie właśnie wyraziste, jeśli chodzi o charakter, o osobowość. Mam też świadomość, że bohater jest nośnikiem emocji, tzn. czytelnik mu albo kibicuje, albo go potępia. Dlatego czytelnik przywiązuje się nie do fabuły, tylko do bohatera.

– Co sprawiało pani największe trudności przy pisaniu, a co pomagało?


– Największe trudności... Chyba wiedza o koniach. Może to nie była jakaś ogromna trudność, bo dużo informacji znalazłam w internecie. Jednak jazda konna to jest coś popularnego w Polsce. Jest dużo forów internetowych poświęconych koniom, są tam informacje, jak się zachowują, w jaki sposób patrzą i co widzą, jak trzeba się z nimi obchodzić, jak należy je siodłać. Faktycznie to była dla mnie wiedza dość nowa. A co było dla mnie łatwe – to samo kreowanie fabuły. Jakoś to mi poszło, nie męczyłam się samą fabułą, miałam ją w głowie i wiedziałam, od czego mam wyjść, co będzie się działo, jak to się skończy. Jak już wiem, jak ma się książka skończyć, to wtedy wiem, jak rozłożyć wszystkie akcenty. Bo autor musi cały czas podtrzymywać uwagę czytelnika. Czyli muszę pisać tak, żeby czytelnik się nie znudził, żeby cały czas się dowiadywał czegoś nowego i doczytał książkę do końca.
PRZECZYTAJ KONIECZNIE: Doskonałe miejsce... dla zbrodni

Doskonałe miejsce... dla zbrodni


– Co panią inspiruje przy pisaniu?


– Jak szukam pomysłu na książkę, to przeglądam kroniki kryminalne. Nie wiem, czy one mnie aż tak inspirują, ale jednak to, co w nich przeczytam, zostaje w głowie. W momencie pisania w jakiś sposób wykorzystuję wiedzę z tych kronik. Mam świadomość, że w Polsce jest bardzo dużo zaginięć – wiele osób po prostu nigdy się nie odnajduje.

Inspiruje mnie też literatura jako taka. Jak przeczytam coś fajnego, to mam ochotę napisać coś równie dobrego, tak samo wciągającego. Pod tym względem literatura jest bardziej inspirująca niż rzeczywistość – niż to, co widać w telewizji, w internecie.

– A czy ma pani w planach kolejną książkę?


– Tak, właściwie już ją kończę. To jest bardzo ciekawa sprawa, bo zaczęłam ją pisać w sierpniu zeszłego roku. Pomyślałam sobie, że fabułę kryminalną oprę na konflikcie dwóch grup. Po jednej stronie policjanci, po drugiej – żołnierze. Do konfliktu między nimi dojdzie w związku z pewnym kryminalnym wydarzeniem. I wydawało mi się, że będzie ciekawie, ale też zwyczajnie. I nagle się okazuje, że żołnierze dzisiaj, w obliczu rzeczywistości, która dzieje się obok, już nie są zwyczajnymi bohaterami literackimi. Żołnierze z 43. Batalionu Lekkiej Piechoty w Braniewie stacjonujący blisko granicy z Rosją w tym momencie jako postaci literackie zyskują dodatkowy wymiar. Myśli żołnierzy o wojnie i ich zapatrywanie na inwazję rosyjską już nie są takie zwyczajne. Można na to patrzeć w kontekście obecnej wojny w Ukrainie.

Rozmawiała Agata Tupaj

Spotkanie z autorką odbędzie się w Bibliotece Elbląskiej 22 marca o godz. 18:00. Więcej informacji dotyczących wydarzeń kulturalnych w Elblągu na stronach 16-17.