Reklama

Byśmy wiedzieli kim jesteśmy. Niecodzienna wystawa

23/12/2011 15:10

Gdy zobaczyłem film "Czarny czwartek", wiedziałem, że muszę zorganizować tę wystawę. Nie, nie po to by jątrzyć rany, ale po to, byśmy wszyscy wiedzieli, kim jesteśmy — mówi ks. dr Waldemar Maliszewski z Wyższego Seminarium Duchownego. — Pokazaliśmy po raz pierwszy wiele wcześniej nie ujawnionych materiałów dotyczących elbląskiego Grudnia 70.

Państwa Godlewskich nie było w domu, gdy listonosz przyszedł do nich z telegramem informującym o śmierci ich syna Zbyszka. W skrzynce zastali tylko awizo.
— Rodzice nie byli w stanie dostać się do poczty. Była już szczelnie obstawiona przez wojsko i milicję — opowiada ks. Waldemar Maliszewski. — Po usilnych staraniach zdołali ubłagać telefonicznie jednego z pracowników urzędu, by poinformował ich o treści telegramu. Proszę sobie wyobrazić, co czuli rodzice, gdy urzędnik przeczytał im krótkie zdanie: "Zbyszek nie żyje".

Oryginał telegramu o śmierci Zbyszka Godlewskiego, zapisanego w legendzie grudniowej i powstałej wówczas balladzie, jako Janek Wiśniewski - jest tylko jednym z unikalnych dokumentów, zgromadzonych na wystawie w elbląskim seminarium. Na ekspozycji "Litania grudniowa" można zobaczyć wiele innych cennych materiałów. Te najcenniejsze i zarazem najmniej znane pochodzą, podobnie jak telegram o śmierci Zbyszka, ze zbiorów rodzinnych. A konkretnie ze zbiorów dwóch rodzin: Godlewskich i Sawiczów.


Zaprezentowano więc między innymi oryginał aktu zgonu Zbyszka Godlewskiego, wystawiony w dniu 17 grudnia 1970 roku w Urzędzie Stanu Cywilnego w Gdyni, jego zdjęcie z I Komunii Św., a także Krzyż Zasługi, jaki pośmiertnie przyznał Zbyszkowi, 17 grudnia 2008 roku, prezydent Lech Kaczyński. 
Szczególnie wstrząsające wrażenia robią dwa zdjęcia. Pierwsze wykonane dzień po pogrzebie Zbyszka, 21 grudnia, na cmentarzu w Gdańsku-Oliwie i drugie - z roku 1971 - już po przeniesieniu ciała na elbląski cmentarz przy ul. Agrykola.
 Stojąca nad grobem Zbyszka rodzina na długo zostanie w pamięci wszystkich, którzy te zdjęcia zobaczą.


Jeszcze bardziej wstrząsające są jednak wspomnienia z tamtego czasu.
 — Pogrzeby ofiar masakry grudniowej odbywały się w ukryciu, w obecności tylko najbliższej rodziny. Podobnie było w przypadku państwa Godlewskich — opowiada ks. dr Maliszewski. — Do Gdyni zostali przewiezieni milicyjną nyską. W pobliżu cmentarza takich pojazdów, jak zauważyli, było bardzo dużo. Czekali na "swoją kolejkę" siedząc w radiowozie. Pogrzeb Zbyszka, jak wszystkie, odbył się w nocy. Nad jego grobem stanęło pięć osób.

Zbiory dotyczące Tadeusz Sawicza, drugiej elbląskiej ofiary grudnia, są równie przejmujące. Podobnie jak ostatnie dni i godziny jego życia. 
— Tadeusz Sawicz zginął 18 grudnia. Dokładnie na tydzień przed swoim ślubem — mówi ks. Maliszewski.
 W ostatnim dniu jego życia, przygotowania do ślubu i wesela trwały już pełną parą. Tadeusz postanowił więc wyjść do miasta, by coś zjeść. Jego wybór padł na bar mleczny przy ul. 1 Maja.
 — Gdy wychodził z baru i żegnał się z kolegą, padł strzał z przejeżdżającego wozu milicyjnego. Tadeusz Sawicz zginął od razu, jego kolega, choć też ciężko ranny, przeżył — opowiada ks. dr Waldemar Maliszewski.


Do nieżyjącego już Sawicza zbliżył się milicjant, który obszukał ciało i wyjął portfel z dokumentami. Funkcjonariusz przeczytał na głos imię i nazwisko zabitego: "Tadeusz Sawicz".
 — Niedaleko stał sąsiad państwa Sawiczów, który poinformował ich zaraz o tragedii — mówi ks. Maliszewski.
 Zastał ich przy przygotowaniach do wesela.
 Portfel Tadeusza Sawicza jest jednym z eksponatów prezentowanych na wystawie w seminarium. Za szybę trafiło także prawo jazdy zabitego, bilet MPK.


— W portfelu nie było już natomiast pieniędzy. Być może ukradli je milicjanci — mówi duchowny.
 Akt zgonu Sawicza także znalazł się na wystawie.
 — Jest on bardzo ciekawy i świadczy o dużej odwadze ówczesnego kierownika USC w Elblągu, pana Stanisława Macka. Na odwrocie aktu napisał on, że przyczyną zgonu był postrzał głowy — opowiada ks. Maliszewski.
 To nie jedyny mało znany fakt ujawniony dzięki dociekliwości elbląskiego duchownego. 
— Wszyscy wiedzą o tym, że zwłoki Zbyszka Godlewskiego niesiono na drzwiach w Gdyni. Mało kto wie jednak, że do podobnej sytuacji doszło w Elblągu — mówi ks. Maliszewski.


Demonstranci, którzy znaleźli się na ul. 1 Maja, wzięli na ręce zwłoki zamordowanego Sawicza i nieśli je w kierunku znajdujących się u wylotu ulicy czołgów. Gdy pokazali je żołnierzom, ci, na rozkaz ukryli się w czołgach.
 Na wystawie znalazł się też Krzyż Zasługi, przyznany Tadeuszowi Sawiczowi przez prezydenta Kaczyńskiego.

Na ekspozycji w seminarium zaprezentowano także m.in. kserokopie dokumentów pozyskanych z gdańskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. W tym kserokopię uchwały Wojewódzkiej Rady Narodowej w Gdańsku o wprowadzeniu, 18 grudnia, godziny milicyjnej w Elblągu.
 Nie zabrakło też innych przedmiotów, na przykład pełnego wyposażenia zomowca (pałki, tarczy, hełmu, googli zabezpieczających oczy przed gazem).


Skąd pomysł na taką wystawę? 
— Gdy zobaczyłem film "Czarny czwartek", wiedziałem, że muszę ją zorganizować. Nie, nie po to by jątrzyć rany, ale po to, byśmy wszyscy wiedzieli, kim jesteśmy — mówi ks. dr Waldemar Maliszewski.
 Ekspozycja w seminarium cieszy się dużym powodzeniem. Na wystawę, pierwotnie przeznaczoną tylko dla kleryków, przychodzą uczniowie elbląskich szkół - także w ramach lekcji religii.
 — Ekspozycję może obejrzeć każdy. Chętnie po niej oprowadzę. Wystarczy tylko przyjść do seminarium i zadzwonić do drzwi — mówi ks. Maliszewski.
 Na ekspozycji brakuje materiałów o Waldemarze Rebininie, trzeciej elbląskiej ofierze grudnia. Choć, oczywiście, jest on tu wspomniany.
— Był sanitariuszem. Zginął gdy niósł pomoc robotnikom w Gdańsku — mówi ks. Maliszewski, który dodaje, że jest w kontakcie z osobą, dzięki której wystawa może wzbogacić się o zbiory związane i z tym tragicznie zmarłym elblążaninem.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama