Reklama

Elbląskie szpitale wypracowały miliony, a nie dostały złotówki

26/01/2012 06:45

Prawie 38 milionów złotych zarezerwował warmińsko-mazurski oddział Narodowego Funduszu Zdrowia na przegrane procesy sądowe. Te na pewno się przydadzą, bo inaczej wiele szpitali i poradni nie odzyska pieniędzy za ponadlimitowe zabiegi. A jest ich tyle, że i tak duża rezerwa może nie wystarczyć. Tylko szpital wojewódzki ma blisko 18 mln zł nadlimitów.

W Elblągu praktycznie nie ma szpitali, które w ubiegłym roku nie wypracowały nadlimitów, większych lub mniejszych. Za to jak na razie im nie zapłacono. Trwają rozmowy z NFZ. Jeśli do ugód nie dojdzie, dyrektorzy placówek najpewniej będą się sądzić z funduszem o należne pieniądze.

— W ubiegłym rok szpital wypracował blisko 13 mln zł nadlimitów — mówi Anna Kowalska z Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu. — Czy odzyskamy te pieniądze? W tej chwili trudno powiedzieć. Trwają rozmowy z NFZ w tej sprawie. Nie wykluczamy, że jeśli ich efekt będzie niepomyślny, wejdziemy na drogę sądową.

Szpital wojewódzki wypracował w ubiegłym roku największe nadlimity. Jednak w podobnej sytuacji są prawie wszystkie szpitale, choć w ich przypadku kwoty są zdecydowanie mniejsze.
— W naszym przypadku, kwota za ubiegły rok wynosi 700 tysięcy złotych — mówi Mirosław Gorbaczewski, dyrektor Elbląskiego Szpitala Specjalistycznego z Przychodnią. — Do 15 lutego mamy czas aby dojść w tej kwestii do ugody z NFZ. Mamy nadzieję, że to się uda, tak jak w ubiegłym roku.

Mniej więcej na tym samym poziomie kształtują się nadlimity wypracowane przez Szpital Miejskiej przy ul. Żeromskiego. Ten także zamierza zawrzeć ugodę z funduszem. Z problemem zmagają się również mniejsze jednostki.
— Nadliczbowych zabiegów za ubiegły rok jeszcze nie obliczyliśmy. W tej chwili przed sądem toczy się sprawa dotycząca nadlimitów za 2010 rok. Nadal nie odzyskaliśmy 400 tysięcy — wyjaśnia Ryszard Werchowski, dyrektor Centrum Rehabilitacji przy ul. Królewieckiej. — W tym roku pewnie będzie podobnie. Taka sytuacja się powtarza. Naszym obowiązkiem jest przyjmowanie pacjentów. Robimy to i wyrabiamy nadlimity o które musimy się upominać w NFZ. W tym roku udało nam się podpisać kontrakt troszkę większy, ale minimalnie.

Pieniędzy za dodatkowe zabiegi wykonane w 2010 roku, nie otrzymał jeszcze także szpital wojewódzki.
— To kwota 5,5 mln zł. Ta sprawa cały czas toczy się przed sądem — informuje Anna Kowalska.

Dlaczego NFZ po prostu nie podwyższy kontraktów, zamiast wydawać gigantyczne kwoty na koszty sądowe (płaci zwykle przegrany) i odsetki?
— Oddział od lat boryka się z bardzo trudną sytuacją finansową — przyznaje Aleksandra Kuczko z olsztyńskiego NFZ. — Obowiązujący do 2009 r. algorytm podziału środków między oddziały NFZ był niekorzystny dla naszego województwa, ponieważ brano w nim pod uwagę dochód na jednego mieszkańca. W związku z tym rocznie traciliśmy ok. 150 mln zł. Sposób podziału środków został zmieniony przez Ministerstwo Zdrowia, ale nasz budżet był przez lata niedoszacowany i stąd sytuacja nadlimitów. Mimo że plan finansowy oddziału wzrasta z roku na rok, to lata niedofinansowania doprowadziły do tego, że nie ma możliwości rozliczania na bieżąco świadczeń realizowanych ponad limit.
naj, mk

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama