Reklama

Gospodarz zaniedbywał zwierzęta. 
Zabrali mu zmarznięte krowy

03/02/2012 18:38

Krowy pasące się na śniegu, zapadająca się stodoła i zwierzęce odchody na całej posesji - taki widok zastaliśmy w piątek w jednym z gospodarstw w gminie Młynary. Na wniosek powiatowego lekarza weterynarii w Elblągu, burmistrz miasta i gminy zdecydował o czasowym odebraniu zwierząt ich właścicielowi. 
Mężczyzna usłyszał zarzut znęcania się nad zwierzętami. Lokalne władze zapewniły bydłu godziwe warunki. Sprawa ma jednak drugie dno, bo pomocy potrzebują nie tylko krowy, ale również ich właściciel.

Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt, bydło powinno mieć zapewnione schronienie bez względu na pogodę. 
— Gospodarz powinien zapewnić zwierzętom pomieszczenie, w którym mogłyby schronić się zarówno przed upałem, deszczem jak i mrozem — mówi Grzegorz Kleps, zastępca powiatowego lekarza weterynarii w Elblągu. — A tu stodoła jest w opłakanym stanie, dach się zawalił. To nie są odpowiednie warunki dla bydła. Poza tym gospodarz nie dysponuje karmą dla tych zwierząt.


Jak mówi weterynarz, podobna sytuacja miała miejsce w zeszłym roku.
 — Już wtedy warunki, w jakich żyły zwierzęta w tym gospodarstwie, nie były najlepsze, ale wtedy burmistrz zadeklarował pomoc — dodaje Kleps. — Znalazła się karma dla bydła i nie podjęto decyzji o odebraniu zwierząt. Kontrola w tym roku wykazała jednak, że warunki nie uległy poprawie, wręcz przeciwnie. Zwierzęta ani nie mają się gdzie schronić przed zimnem, ani co jeść.

Gospodarstwo, w którym cierpiały zwierzęta, odwiedził w piątek Ryszard Zając, burmistrz miasta i gminy Młynary. — Wydałem decyzję o czasowym odebraniu zwierząt na wniosek powiatowego lekarza weterynarii — powiedział nam burmistrz. — Część z nich trafi do gospodarstwa w Kamienniku, a cześć, jak zdecydowała rodzina właściciela, zostanie sprzedana. Dochód ze sprzedaży pozwoli na poprawienie warunków w gospodarstwie. Jest więc szansa, że pozostałe zwierzęta wrócą do właściciela.


Podczas akcji wywozu zwierząt gospodarz nie był obecny na miejscu. Został zatrzymany przez policję. 
— Mężczyzna usłyszał zarzut znęcania się nad zwierzętami, a jego sprawa trafi do sądu — potwierdza Krzysztof Nowacki, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Elblągu. — Ta sprawa jest jednak dość delikatna. Gospodarz nie znęcał się nad nimi z premedytacją, nie bił ich, nie okaleczał. To, w jakich warunkach żyły zwierzęta, wynika raczej z nieudolności gospodarza, z tego, że nie poradził sobie z obowiązkami.

Podczas inspekcji weterynaryjnej, która odbyła się 10 stycznia, w gospodarstwie przebywało około 40 sztuk bydła. Według weterynarza, warunki panujące w gospodarstwie pozwalają na chów od 8 do 10 zwierząt, o ile właściciel zapewni im paszę. 
— To nie w tym rzecz, żeby mężczyznę wsadzić do więzienia, jemu też trzeba pomóc — zauważa Nowacki. — Ale o tym, jak to się dalej potoczy, zdecyduje sąd. 
Za znęcanie się nad zwierzętami gospodarzowi grozi kara do dwóch lat więzienia.


Opiekę oferują też władze Młynar.
— Ten pan korzysta z opieki Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Młynarach, w tym z programu dożywiania. On nie może do nas przyjechać, więc nasi pracownicy dowożą mu produkty żywnościowe — mówi burmistrz Zając. 
Razem z burmistrzem na miejsce przyjechali też lokalni radni, którzy zastanawiają się, jak poprawić warunki mieszkaniowe gospodarza. Swoją pomoc oferują również sąsiedzi. 
— Już nie raz sąsiedzi wspomagali tego gospodarza, między innymi przynosili siano dla krów — twierdzi burmistrz. — Ten pan nie będzie więc zostawiony sam sobie.
Zuzanna Gajewska
[gallery=4]27234[/gallery]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama