Reklama

Jakie tajemnice kryją wody Zalewu Wiślanego?

09/09/2011 10:32

Na Zalewie Wiślanym odnaleziono na głębokości 3-4 metrów wraki samochodów, pochodzących prawdopodobnie z czasów II wojny światowej. Jak wartościowe jest to znalezisko, mają jeszcze we wrześniu sprawdzić nurkowie.



Wszystko wskazuje na to, że znalezisko to wraki pojazdów pochodzących najprawdopodobniej z czasów II wojny światowej. W ostatnich tygodniach działań wojennych przez skuty lodem Zalew Wiślany trwała ewakuacja ludności z Prus Wschodnich na Mierzeję Wiślaną. Szacuje się, że brało w niej udział około dwóch milionów ludzi, z czego tysiące zginęły w wodach zalewu.


— Zlokalizowano pojazdy, a więc na 90 procent można powiedzieć, że to nie ludność cywilna, a pojazdy wojskowe — twierdzi Tomasz Gliniecki z Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu. — W tamtym czasach cywile uciekali pieszo albo wozami konnymi. Najprawdopodobniej są to jednostki 4 Armii Polowej, która wycofywała się na wysokości Tolkmicka i Fromborka.




Jeżeli okaże się, że na dnie zalewu znajdują się pojazdy militarne, nie umniejszy to rangi znaleziska. Wprawdzie jest to mało prawdopodobne, ale może się okazać, że wojskowe wozy mogły posiadać bardzo cenny ładunek.

— Oczywiście armia mogła brać rzeczy, które były szczególnie cenne np. zawartość muzeów — mówi Gliniecki. — Do dziś nie wiadomo, gdzie jest pełna zawartość Katedry Fromborskiej, tak samo jak nie wiadomo, co się dzieje ze słynną Bursztynową Komnatą. Ale prawdopodobieństwo, że to tam znajdziemy, jest bardzo małe. 



Wraki na dnie zalewu odkryli pracownicy Urzędu Morskiego w Gdyni podczas corocznych badań. O swoim znalezisku poinformowali Centralne Muzeum Morskie w Gdańsku, które niebawem przeprowadzi badania i podejmie decyzję, co dalej stanie się z wrakami. Na drugą połowę września planowane są oględziny znaleziska. Akcja kierowana przez muzeum trwała będzie zaledwie jeden dzień. W tym czasie pracownicy działu badań podwodnych sporządzą odpowiednią dokumentację zdjęciowo-filmową.


— Zalew jest specyficzny, a woda w nim nie jest najlepsza i dlatego obawiamy się, że w czasie oględzin niewiele będziemy widzieli — wyjaśnia Iwona Pomian z Działu Badań Podwodnych Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku. — Dlatego też badania zaplanowaliśmy na drugą połowę września, kiedy prognozy są najlepsze. 



I właśnie na podstawie przeprowadzonych badań podjęte zostaną dalsze decyzje. Zdaniem pracowników muzeum morskiego, można się wszystkiego spodziewać.

— Mogą to być mało wartościowe rzeczy, które po prostu zaznaczymy na mapie jako przeszkodę denną, a równie dobrze mogą to być bardzo cenne znaleziska — wyjaśnia Iwona Pomian. — Dopiero po zejściu nurków pod wodę i po zbadania zobaczymy, z czym mamy do czynienia i uznamy, co dalej będziemy robili. To i tak jest bardzo ciekawe dopiero jak to się obejrzy, nawet jeśli później okazuje się, że to tylko jakiś złom.



Nawet jeśli znalezisko okaże się wartościowe, to jego wydobycie nie nastąpi zbyt szybko. Do tego, by wraki wyciągnąć na suchy ląd, potrzeba wielu działań. Dodatkowo nie będzie to wcale łatwe zadanie.

— Wszystko zależy od stanu zachowania wraków, a mi się wydaje, że są w kiepskim stanie — twierdzi Tomasz Gliniecki. — Dodatkowo w tych wozach lub tuż obok są ludzie, którzy zamarzli, bo przypomnę, wszystko działo się zimą 1945 roku. Również moralnie może to być trudne zadanie.



kfm

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama