Służby ruszyły w trybie alarmowym pod wskazany przez kobietę adres, kiedy ta zadzwoniłam pod 112, informując, że w jej mieszkaniu doszło do zabójstwa. 43-latka mówiła, że jest w ciąży, a jej życiu grozi niebezpieczeństwo. Co tak naprawdę się wydarzyło?
W poniedziałek 30 marca pod numer alarmowy zadzwoniła kobieta, mówiąc, że jest w ciąży i znajduje się w niebezpieczeństwie, a w jej mieszkaniu ktoś został zamordowany. Operator nie wahał się ani chwili i pod wskazany przez nią adres skierował policję.
Funkcjonariusze w trybie alarmowym ruszyli na olsztyńskie Pojezierze, a kiedy dotarli pod wskazany adres, mimo że pukali do drzwi, nikt nie otwierał.
Jak relacjonują policjanci, „związku z tym, że mieli podstawy do tego, by sądzić, że w mieszkaniu mogło wydarzyć się coś złego, podjęli decyzję o tym, żeby wejść do środka siłą”.
W dostaniu się do mieszkania, w którym miało dojść do tragedii, pomogli policjantom wezwani na miejsce strażacy, którzy sforsowali drzwi.
Kiedy mundurowi weszli do środka, zastali w mieszkaniu 43-letnią kobietę i jej o 12-lat starszego znajomego – oboje byli pod wpływem alkoholu, a ich życiu wcale nie zagrażało niebezpieczeństwo. W mieszkaniu nie doszło też do przestępstwa innego niż bezpodstawne wezwanie policji.
– Kobieta przyznała w końcu, że zadzwoniła pod numer alarmowy i opowiedziała zmyśloną historię, nie potrafiła jednak odpowiedzieć na pytanie o to, co skłoniło ją do takiego zachowania – przekazują policjanci.
To nie koniec, bo ta sprawa swój finał znajdzie w sądzie.
– Funkcjonariusze skierowali do sądu wniosek o ukaranie zgłaszającej. Grozi jej kara aresztu, ograniczenia wolności lub grzywny w wysokości 1500 zł. Ponadto może zostać zobligowana do wpłaty nawiązki w związku z tym, że wywołała niepotrzebne działania służb – wyjaśnia policja.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze