Reklama

"Nie czuję się bohaterem". Zjazd weteranów w Elblągu

05/11/2014 14:25

— Nie czuję się bohaterem. Szacunek należy się nie tyle nam, którzy przeżyliśmy, ale rodzinom poległych żołnierzy, wdowom i ich dzieciom. O nich trzeba pamiętać i im należy pomóc, a my powinniśmy chwalić każdy dzień za to, że żyjemy — mówi chorąży Przemysław Wójtowicz, który ranny został w Afganistanie.

 Ww Elblągu na pierwszym zjeździe weteranów spotkało się w środę (05.11) 30 żołnierzy 16 Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej rannych podczas zagranicznych misji.

[gallery=4]64152[/gallery]To pierwsze takie spotkanie w Elblągu, ale być może stanie się tradycją.
— Potrzebne są nam, żebyśmy pamiętali, że oni narażali swoje zdrowie i życie. Ale potrzebne są również tym żołnierzom, bo mogą opowiedzieć o swoich problemach i być może będziemy im w stanie pomóc — mówi major Zbigniew Tuszyński, rzecznik prasowy 16 Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej w Elblągu.


Chorąży Przemysław Wójtowicz z Pierwszej Warszawskiej Brygady Pancernej na misji w Afganistanie był dwukrotnie. Po raz pierwszy, gdy miał 30 lat i drugi raz jako 34-latek, gdy został ranny. Jak przyznaje, nie lubi się z tym obnosić i nigdy nie pomyślał o sobie, jak o bohaterze. 

— Miałem tylko pięć ran postrzałowych. Uważam, że nic wielkiego mi się nie stało. Dzięki fachowej rehabilitacji czuję się dzisiaj dobrze — mówi Wójtowicz. 

Mariusz Korner ranny został w Iraku, podczas piątej zmiany - w tym samym zamachu, w którym zginął wówczas st. sierżant Tomasz Murkowski z Elbląga. W dywizji sprawuje pieczę nad poszkodowanymi weteranami i rodzinami żołnierzy poległych.
— W całej dywizji mamy 67 poszkodowanych podczas misji zagranicznych i 13 rodzin po żołnierzach, którzy podczas nich zginęli. Większość z żołnierzy-weteranów może na szczęście nadal służyć w wojsku, niektórzy na stanowiskach z tzw. ograniczeniem. Cały czas jesteśmy z nimi w kontakcie, także z rodzinami poległych. Staramy się na bieżąco im pomagać. Paczki dla dzieci, kolonie, stypendia, zapomogi finansowe, spotkania takie, jak dzisiejsze — wylicza Korner.

Jak zapewnia, wojsko stara się również udzielać pomocy w leczeniu, czy rehabilitacji.


Żołnierzom wracającym z misji przydaje się często pomoc psychologa.

— Moja praca jest cicha, niemedialna i na co dzień się o niej nie mówi. Ale mam jej dużo — przyznaje Małgorzata Kot, psycholog z elbląskiej dywizji.
daw

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama