Reklama

Opisaliśmy historię ciężko chorego Michała. Spełniło się jego marzenie!

01/06/2017 14:11

21-letni Michał, pacjent elbląskiego hospicjum, od czterech lat toczy walkę z nowotworem mózgu. Zrobił prawo jazdy, skończył szkołę, a jego marzeniem było znalezienie pracy. Po naszej publikacji to marzenie Michała się spełniło.



O 21-letnim, chorym na nowotwór mózgu Michale z Elbląga, pisaliśmy w wydaniu Dziennika Elbląskiego z 28 kwietnia 2017 r. Zachorował na złośliwy nowotwór mózgu cztery lata temu, jako siedemnastolatek. Mimo ciężkiej choroby nie poddał się, spełnia swoje marzenia, skończył szkołę i zrobił prawo jazdy. Bardzo chciał znaleźć pracę, niestety nie było dla niego ofert.

— Trzeba mieć doświadczenie, a przecież ja nie miałem szansy go zdobyć. Nie mogę też pracować osiem godzin dziennie, nie będę oszukiwał siebie i innych. Po prostu nie dam rady ze względu na stan zdrowia. Nawet jeśli jednego dnia przepracowałbym osiem godzin, to drugiego nie wstanę przez to z łóżka. Szukam więc pracy na pół etatu, czy nawet dwie godziny dziennie — mówił nam wówczas.


Po naszej publikacji to marzenie Michała się spełniło. Z naszą redakcją skontaktowali się przedstawiciele elbląskiego oddziału BEST. W czwartek Michał był na rozmowie i wiadomo już, że w przyszłym tygodniu rozpocznie pracę.
— Bardzo się cieszę i dziękuję wam za pomoc. Myślę, że sobie poradzę. Będę wykonywał prace biurowe, m.in. segregował dokumenty — mówi Michał. 


Przypomnijmy. Michał ma za sobą operację w Centrum Zdrowia Dziecka, przeszedł też chemioterapię i radioterapię. Dzisiaj jest pod opieką elbląskiego hospicjum. 

— To niesamowity chłopak, tryskający pozytywną energią. Postawa Michała jest przykładem, że nawet bardzo ciężka choroba nie musi być przeszkodą w realizacji marzeń. On pokazuje, że w haśle "Hospicjum, to też życie", które przyświeca nam od wielu lat, nie ma nawet odrobiny przesady — mówi Anna Podhorodecka ze Stowarzyszenia na Rzecz Hospicjum Elbląskiego.


Jednak Michał przyznaje, że na początku było mu niewyobrażalnie ciężko.
— Mówiąc szczerze, choroba nowotworowa przybiła mnie do podłogi. Spadłem tak nisko, że już niżej się chyba nie da. Dopiero teraz się podnoszę. To wielka zasługa hospicyjnej psycholog, pani Ani Zalewskiej. Ona wyciągnęła mnie z dna, bo właśnie tam się znajdowałem. Zachorowałem mając siedemnaście lat, czyli miałem przed sobą całe życie. Byłem rozgoryczony, rozżalony, bo gdy ja chorowałem, moi rówieśnicy, żyli życiem "normalnych" nastolatków. Teraz wiem, że w chorobie najważniejsza jest psychika. Tak, jak poukładasz sobie wszystko w głowie, tak właśnie funkcjonuje to w życiu — mówi Michał. 


Dzisiaj Michał realizuje swoje marzenia. Ukończył szkołę, zrobił też prawo jazdy. 

— Zrobienie "prawka" i kupno samochodu było dla mnie dużym wyzwaniem. Pierwsza samodzielna wycieczka? Była prozaiczna, podjechałem do sklepu po Sylwka, mojego kolegę, wolontariusza hospicjum. Samochód dał mi wolność i samodzielność. Mam spore kłopoty z chodzeniem, więc teraz mogę dojechać tam, gdzie nie dał bym rady dojść — mówi Michał.
daw

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama