Reklama

Protest tramwajarzy. Motorniczy domagają się podwyżek

29/05/2017 16:18

Elbląscy motorniczy tramwajów oflagowali w poniedziałek (29.05) siedzibę Tramwajów Elbląskich. W ten sposób protestują przeciwko zbyt niskim, ich zdaniem, wynagrodzeniom za swoją pracę.

Zarząd Związku Zawodowego Tramwajów Elbląskich przedstawił 9 stycznia tego roku dyrekcji spółki propozycję podwyżek płac. Jak mówił dziennikarzom jeden z przedstawicieli załogi Tramwaje Elbląskie, na wyliczenia ze strony dyrekcji motorniczy czekali dwa miesiące. W odpowiedzi usłyszeli jednak, że zakładu na podwyżki nie stać.

Od 19 kwietnia załoga spółki znajduje się w sporze zbiorowym jako związek zawodowy z pracodawcą. Przedmiotem sporu są sprawy podwyżki płac i wprowadzenie do regulaminu wynagradzania dodatku za pracę w niedzielę i w święta.
— Nasza praca jest bardzo odpowiedzialna, powierza się nam m.in. bezpieczeństwo pasażerów. Za taką pracę pensje w granicach 2 - 2,2 tys. zł netto są zbyt niskie. W tej chwili żądania płacowe związku to są 2 złote do stawki osobistego zaszeregowania dla każdego pracownika — tłumaczy jeden z motorniczych.

Motorniczy spotkali się również z prezydentem Elbląga Witoldem Wróblewskim 19 maja. Teraz zdecydowali się rozpocząć protest, a jego pierwszym krokiem było oflagowanie w poniedziałek (29.05) siedziby spółki Tramwaje Elbląskie.
— Dzisiejsza akcja to znak ostrzegawczy, ale działań nie kończymy — zastrzega jeden z przedstawicieli Zarząd Związku Zawodowego Tramwajów Elbląskich

Zgodnie z ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych motorniczym tramwajów przysługuje prawo do zorganizowania dwugodzinnego strajku ostrzegawczego. Tego motorniczy z Elbląga za wszelką cenę chcą uniknąć.
— Tak załoga jak i związki zawodowe są za tym, by ten spór zakończyć podpisaniem porozumieniem — podkreśla przedstawiciel ZZT. — W tej chwili w spółce pracuje około 60 tramwajarzy. Trzy osoby przechodzą na emeryturę. A wymagania do tej pracy są wysokie: musimy mieć przede wszystkim uprawnienia i sami opłacamy sobie kurs uprawniający do kierowania tramwajem. Jednorazowo to kwota 4 tys. zł, którą wykładamy z własnej kieszeni. Cały czas liczymy na to, że pracodawca i być może władze miasta podejmą z nami rozmowy. Tym protestem chcemy dać sygnał, że jest źle i nie tak powinny się toczyć negocjacje płacowe w zakładach komunalnych.

Nie udało się nam skontaktować z dyrekcją spółki. Do tematu wrócimy.
as

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama