— Praktycznie nie ma tygodnia, aby z wokandy nie spadały jakieś sprawy. Powód, nie docierają do nas potwierdzenia, że adresaci odebrali wezwania — przyznaje Dorota Zientara, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Elblągu. Taki bałagan trwa od dwóch miesięcy, czyli od czasu gdy Polska Grupa Pocztowa świadczy usługi dla sądów, prokuratur i adwokatury. Prywatna firma zajęła miejsce Poczty Polskiej, która wcześniej się tym zajmowała. Sądy monitorują nowy system i okazuje się, że nie działa on jak powinien.
— Problemów jest całkiem sporo i rzeczywiście negatywnie odbijają się one na naszej pracy — mówi Dorota Zientara, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Elblągu. — Błędy w wypełnianiu zwrotek, czy w ogóle ich brak sprawiają, że praktycznie nie ma tygodnia, aby kilka spraw nie spadło z wokandy. Zdarzają się nawet zaginięcia akt. Przykład? Sześć tygodni temu wysłaliśmy akta do biegłego. Nie otrzymał on ich do tej pory. Nie wróciły one również do sądu. Gdzie są? Nie wiemy. Szukamy. To spowoduje opóźnienie co najmniej 1,5 miesiąca. W normalnym przypadku powinniśmy już otrzymać opinię biegłego.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!