Na widok bransolet, łańcuchów, pierścieni i dziesiątek monet poczuł, że nogi ma miękkie jak z waty. — Poszedłem do lasu „na stronę”, a znalazłem tysiącletni skarb — mówi Zbigniew Krysiński z Prabut, który natknął się srebrny skarb niedaleko Susza.
To było na początku lipca. Do gabinetu wiceburmistrza Prabut wszedł mężczyzna. Powiedział, że znalazł skarb. — Kilka dni wcześniej odwiedził mnie inny człowiek — opowiada wiceburmistrz Wojciech Dołęgowski. — Oznajmił, że ma zbędne 400 tys. zł i chętnie wyda je na coś w Prabutach. Umówiliśmy się na kolejne spotkanie. Niestety, już więcej się nie pojawił. Jednak znalazca skarbu był bardzo przekonujący. Uwierzyłem mu.Skarb z Susza
To około pół kilograma srebrnych precjozów i monet. Wszystko wskazuje na to, że kosztowności zostały zawinięte w tkaninę i ukryte w glinianym garnku. Zachowały się fragmenty garnka i materiału. Skarb liczy około 150 monet zachodnioeuropejskich w typie denarów Ottona i Adelajdy z przełomu X i XI wieku. Są siekańce srebrnych dirhemów arabskich, które były również w użyciu na naszych terenach w X i XI wieku, ale wybite zostały dużo wcześniej, na przykład w Bagdadzie. Monety arabskie cieszyły się dużym zaufaniem w Europie ze względu na wysoką zawartość srebra oraz skomplikowaną grafikę, uniemożliwiającą jak na owe czasy podrabianie tych monet. Wśród kosztowności są też, pochodzące z XI wieku, srebrne bransolety, zapinki, zawieszki, pierścienie a także szklane i bursztynowe paciorki. Jest też kaptorga, pudełko, noszone przez dawnych Słowian na szyi, przeznaczone na zioła, pachnidła czy amulety.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!