W Nowy Rok koniecznie trzeba było zjeść coś okrągłego, jak groch, soczewica, czy fasola – to miało przynieść szczęście. Na stole musiał znaleźć się też karp. Trzymana w portmonetce łuska z noworocznego karpia zapewniała pełny portfel przez cały rok. O witaniu nowego roku i karnawale w dawnym Elblągu opowiada Juliusz Marek.
„Prywatki, domówki, biesiady” to tytuł kolejnego spotkania z cyklu „Elbląg na dużym ekranie”, które odbyło się w środę w Kinie Światowid. O zwyczajach karnawałowych w dawnym Elblągu rozmawiamy z Juliuszem Markiem, miłośnikiem historii, który swoja wiedzą oraz filmami o naszym mieście dzieli się z bywalcami kinowych spotkań „Elbląg na dużym ekranie”.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!