Reklama

Zadźgał nożem żonę, córkę ranił. Proces nie może ruszyć. Oskarżony zmaga się z ciężką chorobą

21/09/2016 12:04

Po raz drugi nie udało się rozpocząć w elbląskim sądzie procesu Jana M., który w lipcu 2015 r. zadźgał żonę nożem, a córkę ciężko okaleczył. Mężczyzna nadal przebywa w szpitalu przy Areszcie Śledczym w Bydgoszczy.

Proces Jana M. przed Sądem Okręgowym w Elblągu miał się rozpocząć już w lipcu tego roku. Jednak oskarżonego mężczyzny zabrakło wtedy na sali sądowej. Z pisma wynikało, że 61-latek przebywa w szpitalu przy Areszcie Śledczym w Bydgoszczy, gdzie został przyjęty i leczony z powodu martwicy kikuta przedstopia lewego. Jego proces został odroczony do 21 września.

W środę (20.09) podczas kolejnej próby rozpoczęcia procesu okazało się, że leczenie Jana M. jest kontynuowane.
— Do sądu dotarło pisemne usprawiedliwienie oskarżonego, z którego wynika, że amputowano mu kolejną część nogi. Sąd sprawdzi te tłumaczenie, a rozprawa zostaje odroczona — mówi sędzia Rafał Matysiak.

O winie 61-latka jest całkowicie przekonana prokuratura. Prokurator Łukasz Iskrzyński z Prokuratury Rejonowej w Braniewie już w lipcu zapewniał, że podczas śledztwa prokuratura zebrała wystarczające dowody do tego, żeby przedstawić mu zarzut zabójstwa żony i usiłowania zabójstwa córki, która w trakcie awantury stanęła w obronie matki.
— Będę wnosił o dożywotnie pozbawienie wolności. Myślę, że wina oskarżonego w tym procesie bez problemu zostanie udowodniona — powiedział prokurator.

Tragiczne wydarzenia miały miejsce 19 lipca ubiegłego roku w Drewnowie (gm. Frombork). Tego dnia, około godz. 16, sąsiedzi wezwali policję do awantury domowej, jaka wybuchła w domu 61-latka. Przybyli na miejsce funkcjonariusze zobaczyli dwie leżące na ziemi kobiety i pijanego mężczyznę siedzącego w fotelu. Starsza, 57-letnia Maria M. zmarła. 19-letnia Wioleta M., córka mordercy, została przetransportowana śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie. Dziewczyna miała liczne rany kłute i cięte kończyn górnych, a cios nożem w plecy zadany przez jej ojca, uszkodził jej rdzeń kręgowy. W efekcie doszło do prawie całkowitego porażenia kobiety od pasa w dół.

Jan M. został zatrzymany i trafił do aresztu. Wśród swoich sąsiadów nie cieszył się dobrą opinią.
— On był chory, to wykolejeniec — mówili nam sąsiedzi mężczyzny. — Często bił żonę, gnębił ją. Obserwując, co się tam działo, można było spodziewać się, że dojdzie do tragedii. Nie pierwszy raz była u nich policja. Był pod nadzorem kuratora. Pani Maria była dobrą kobietą. Nigdy nie odmówiła nikomu pomocy. Pomagała sąsiadce po śmierci męża. Razem z córką była bardzo pracowita. W odróżnieniu do męża, który nie garnął się do pracy i pił.

Kolejna próba rozpoczęcia procesu Jana M. zostanie podjęta 28 września. Już wiadomo, że sprawa będzie się toczyła za zamkniętymi drzwiami ze względu na ważny interes prywatny rodziny.
as

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama