Reklama

Oskarżeni o handel żywym towarem przed sądem w Elblągu

28/03/2012 16:14

Przed elbląskim sądem odbyła się dzisiaj kolejna rozprawa w procesie grupy przestępczej oskarżonej o handel kobietami. — Powiedziałem jej, że to będzie praca w agencji towarzyskiej. Stwierdziła, że musi się zastanowić, ale potem się zgodziła — mówi Wojciech K., jeden z oskarżonych w toczącej się od trzech lat sprawie przeciwko handlarzom żywym towarem.

Ta sprawa toczy się już trzy lata, ale swój początek ma w 2005 roku, gdy Wojciech K. spotkanego przypadkowo na ulicy kolegę (teraz również oskarżonego) Marka G. spytał, czy nie zna osób, które chciałyby pojechać do pracy w Niemczech.

— Jeszcze tego samego dnia przyszła do mnie siostra z koleżanką Katarzyną B., którą poinformowałem, że jest szansa na pracę w Niemczech — zeznał na rozprawie Marek G.
Mimo, że dziewczynie nie podano żadnych konkretów, Katarzyna B. zgodziła się w ciemno na propozycję.
— Nie mówił pan, gdzie, co i za ile, a ona się zgadza? — dziwił się sędzia Piotr Żywicki.
— Sam więcej nie wiedziałem — tłumaczył Marek G.

Konkretów Katarzyna B. miała dowiedzieć się w trakcie bezpośredniej rozmowy z Wojciechem K. Marek G. już w niej jednak nie uczestniczył.
 Jak zeznał świadek, jego kontakty z Katarzyną B. praktycznie już się skończyły. Nie widział jej później, ani z nią nie rozmawiał. Nie rozmawiał, jeśli nie liczyć krótkiego, jak zaznaczył, i w całkowicie przypadkowego spotkania przy sklepie spożywczym.

— To było z rok, a może dwa lata po rozmowie w sprawie pracy w Niemczech. Powiedzieliśmy sobie "cześć" i tyle — zeznał Marek G.


Było to już po powrocie Katarzyny B. do Polski. Świadek zaprzeczył, by kobieta skarżyła się na warunki pracy, czy też na wysyłającego ją tam Wojciecha K.
Zdaniem tego ostatniego nie miała chyba zresztą powodów, gdyż, jak oświadczył, dobrze wiedziała w jakim charakterze ta jedzie i co będzie robić po przyjeździe.


— Powiedziałem jej, że to będzie praca w agencji towarzyskiej. Stwierdziła, że musi się zastanowić, ale potem się zgodziła — oświadczył Wojciech K.

Oskarżony, jak stwierdził wczoraj, ma świadka swojej rozmowy z Katarzyną B. Jest nim wujek, który go "przypadkowo odwiedził tego dnia".
Potwierdzenie zeznań oskarżonego może być jednak trudne, gdyż stan zdrowia wujka bardzo się w ostatnich latach pogorszył.

— Wujek bardzo choruje, porusza się tylko na wózku — tłumaczy Wojciech K.
Trzeciej uczestniczki rozmowy nie było na wczorajszej rozprawie. Katarzyna B. zeznała jednak wcześnie, że praca jaką jej oferowano w Niemczech była posadą pomocy kuchennej.


Witold Chrzanowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama