Reklama

Sławomir Nitras politycznie spiłowany. Donald Tusk odwraca uwagę?

24/07/2025 13:22

Sławomir Nitras, autor słów o „piłowaniu katolików”, został „spiłowany” przez Donalda Tuska. Czy dymisja jest karą za klęskę kampanii Rafała Trzaskowskiego, na którą Nitras, jako „jastrząb antypisowskiej koalicji”, miał duży wpływ. Czy premier Tusk odwraca uwagę od swojej roli w porażce?

Polityka bywa ironiczna. Sławomir Nitras, polityk znany z ostrego języka, który kilka lat temu zasłynął zapowiedzią „piłowania katolików z przywilejów”, sam został właśnie politycznie „spiłowany”. Jego dymisja ze stanowiska Ministra Sportu i Turystyki, ogłoszona w ramach lipcowej rekonstrukcji rządu, jest w przestrzeni publicznej odczytywana także jako publiczna egzekucja i kara za katastrofalnie poprowadzoną i przegraną o włos kampanię prezydencką Rafała Trzaskowskiego.   

Aby zrozumieć, dlaczego to właśnie Nitras stał się kozłem ofiarnym, trzeba przypomnieć jego polityczny wizerunek. To doświadczony politolog i wieloletni poseł Platformy Obywatelskiej, znany z roli partyjnego „bulteriera” – polityka od zadań specjalnych, wyspecjalizowanego w agresywnej walce z oponentami. Jego marka polityczna nierozerwalnie zrosła się z kontrowersyjną wypowiedzią z 2021 roku podczas Campusu Polska Przyszłości w Olsztynie. Stwierdził wówczas, że gdy katolicy staną się w Polsce mniejszością, trzeba będzie ich „opiłować z pewnych przywilejów”. Tłumaczył to jako formę „uczciwej kary” za sojusz Kościoła z władzą i zapowiedział, że bez tego „znowu podniosą głowę”. Słowa te wywołały burzę, a sam Nitras zyskał opinię bezkompromisowego antyklerykała, gotowego do używania najostrzejszych sformułowań.   

Reklama

Ten wizerunek idealnie pasował do roli, jaką, zdaniem komentatorów, odegrał w sztabie Rafała Trzaskowskiego. Choć formalnie nie był jego szefem, jego status „znaczącego członka sztabu” i natura politycznego „jastrzębia” czyniły go jednym z głównych architektów strategii. A ta, jak zgodnie oceniono po porażce, była fatalna. Kampanii zarzucano przede wszystkim nadmiernie negatywny charakter – skupienie na atakowaniu Karola Nawrockiego przy braku pozytywnej opowieści o Polsce. W tej sytuacji dymisja Nitrasa staje się czytelnym sygnałem: oto winny agresywnej i przegranej kampanii, oto symbol porażki, który ponosi konsekwencje. To polityczne poświęcenie ma zamknąć temat i pokazać, że w obozie władzy wyciągane są wnioski.   

Jednak wielu komentatorów zwraca uwagę na drugie dno tej dymisji. Ich zdaniem, czyniąc z Nitrasa publicznego winowajcę, Donald Tusk w mistrzowski sposób odwraca uwagę od swojej własnej, kluczowej roli w tej porażce. To bowiem premier, a nie minister sportu, nadawał ton najbardziej brutalnym atakom na kandydata Prawa i Sprawiedliwości. To Tusk prowadził kampanię negatywną na skalę dotąd w Polsce nieznaną, próbując przedstawić Karola Nawrockiego niemal jako gangstera powiązanego z przestępczym półświatkiem.   

Reklama

Warto przypomnieć, że w ostatnich dniach kampanii premier Tusk publicznie oskarżał Nawrockiego o rzekome uczestnictwo w procederze sprowadzania prostytutek dla gości hotelowych, powołując się przy tym na relacje osób o, najdelikatniej mówiąc, dwuznacznej reputacji, jak Jacek Murański – kontrowersyjny zawodnik MMA i skazany w przeszłości przestępca. To premier rzucał publiczne wyzwania Nawrockiemu, by ten w trybie wyborczym pozwał go do sądu, eskalując konflikt do granic absurdu. Ta strategia, oparta na insynuacjach i powoływaniu się na świadków z półświatka, okazała się przeciwskuteczna i mogła zrazić do Trzaskowskiego niezdecydowanych wyborców.   

W tym świetle dymisja Nitrasa wygląda inaczej. Nie jest jedynie karą za błędy, ale także strategicznym poświęceniem figury, która pozwala liderowi umyć ręce. Tusk, „piłując” jednego ze swoich najostrzejszych „jastrzębi”, próbuje jednocześnie „opiłować” wizerunkowe problemy całego rządu, który w lipcowych sondażach notował dramatycznie niskie poparcie.

Reklama

Jan Berdycki


Rekonstrukcja to nie jest zabieg reklamowy. Porządek, bezpieczeństwo i przyszłość to kryteria rozstrzygające w doborze ludzi do rządu. Są takie momenty w historii każdego kraju, że trzeba ogarnąć się po zdarzeniach, które wstrząsają scenami politycznym - powiedział premier Donald Tusk ogłaszając zmiany w rządzie. Liczba ministrów z 26 spadła do 21.

Rekonstrukcja rządu. Lista zmian 

wicepremier: Radosław Sikorski
minister spraw wewnętrznych i administracji: Marcin Kierwiński
minister sprawiedliwości: Waldemar Żurek
minister koordynator służb specjalnych: Tomasz Siemoniak
minister energii: Miłosz Motyka
minister aktywów państwowych: Wojciech Balczun
minister finansów i gospodarki: Andrzej Domański
minister rolnictwa: Stefan Krajewski
minister zdrowia: Jolanta Sobierańska-Grenda
minister kultury i dziedzictwa narodowego: Marta Cienkowska
minister sportu: Jakub Rutnicki
minister nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu: Maciej Berek

Reklama

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 28/07/2025 12:04
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama