Reklama

Władza wyrzuca na bruk rodziny z hotelowca przy ul. Jaszczurczego

02/03/2012 10:35

Są zrozpaczeni. Do końca czerwca rodziny z hotelowca przy ul. Związku Jaszczurczego w Elblągu mają opuścić zajmowane mieszkania. Miasto nie zaproponowało im lokali zastępczych. Mają sobie radzić sami. — Nie wyniesiemy się stad dobrowolnie. Jeśli zostaniemy wyrzuceni, to będziemy koczować przed hotelowcem — zapowiadają.

Z urzędowych pism, jakie do nich dotarły, dowiedzieli się, że dotychczas zajmowane przez nich mieszkania są przeznaczone na cele biurowe dla organizacji pozarządowych działających w Elblągu. A oni sami mają "we własnym zakresie podjąć starania o zabezpieczenie swoich potrzeb mieszkaniowych w nieprzekraczalnym terminie do 30 czerwca 2012".

— Takie pisma otrzymało 27 rodzin z hotelowca — mówią zrozpaczeni mieszkańcy.


Karolina Bakaluk mieszka z rodzicami. Zajmują dwa pokoje, do dyspozycji mają malutką, "ciemną" kuchnię oraz nieduży przedpokój. Mieszkanie jest wyremontowane, a w nim nowoczesne meble. 

— Za te dwa pokoje płacimy 395 zł miesięcznie — mówi Karolina Bakaluk. — Ja skończyłam studia pierwszego stopnia i pracuję za 6 zł na godzinę. Mimo skromnych zarobków wyremontowaliśmy mieszkanie. Wydaliśmy na remont ok. 5 tys. zł. Kiedy się tu sprowadziliśmy nie było nic, tylko goły beton. Sami podnosimy standard tego budynku. 
Lokatorzy mówią, że od stycznia budynek podlega pod Zarząd Budynków Komunalnych. Wcześniej zarządzał nim Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Elblągu. Chociaż minęły dwa miesiące nowego roku, to ZBK do dzisiaj nie podpisał z lokatorami żadnych umów. Większość z nich nie ma też zameldowania. 


— Dotychczas było tak, że umowa najmu i meldunek były przedłużane każdego roku — opowiadają lokatorzy. 



— Sytuacja wygląda teraz tak, że mieszkamy tu, ale nas tu w ogóle nie ma — ironizuje Karolina Bakaluk. — Wcześniej nie było mowy, że nas wyrzucą na bruk. Niech nam dadzą mieszkania zastępcze, ale nie wyrzucają donikąd. 


— W ubiegłym tygodniu założyli nam skrzynki na listy. Powiedzieli, że w tych skrzynkach pojawią się książeczki czynszowe — dodaje Agnieszka Burec, kolejna lokatorka hotelowca mieszkająca z kilkuletnią córką. — Książeczek wciąż nie mamy, od stycznia nie wiemy ile wpłacać pieniędzy za mieszkania i gdzie. Nie mamy umowy, nie mamy statusu. Radca prawny poradził nam, żebyśmy wpłacali przelewem na ogólne konto ZBK, bo w kasie ZBK nie przyjmą nam pieniędzy. Nie stwarzamy żadnych problemów, nie dewastujemy, płacimy regularnie.


Zdesperowani mieszkańcy hotelowca zwrócili się o pomoc do elbląskiej Solidarności. 
— Powiedziano nam, że nie można wyrzucić na bruk tak dużej grupy ludzi. Dowiedzieliśmy się też, że póki nie ma decyzji o egzekucji, nie można nas stąd ruszyć — mówi Andrzej Burec.
Lokatorzy już dzisiaj zapowiadają, że dobrowolnie nie opuszczą zajmowanych mieszkań. A jeżeli zostaną siłą wyrzuceni, będą koczowali i protestowali przed hotelowcem.

— Jest tutaj dużo dzieci, od wieku niemowlęcego do 16 lat. Czy miasto wyrzuci je na bruk — mówi Andrzej Burec. 


Karolina Krajewska

Stanowisko Urzędu Miasta w Elblągu

Pisma informujące o docelowej funkcji budynku oraz o konieczności zabezpieczenia we własnym zakresie swoich potrzeb mieszkaniowych otrzymało 11, a nie 27 rodzin.
 W piśmie tym poinformowano, że pomieszczenia na I i II piętrze budynku zostały przeznaczone na potrzeby organizacji pozarządowych oraz że nie jest przewidziane, aby pomieszczenia w tym budynku służyły zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych.
W celu racjonalnego gospodarowania obiektem użyteczności publicznej, jakim jest budynek byłego hotelu przy ul. Związku Jaszczurczego 17, podjęta została decyzja o przedłużeniu pobytu tych rodzin w przedmiotowym budynku do dnia 30 czerwca br.


Pomieszczenia znajdujące się na III i IV piętrze obiektu, po ich wyremontowaniu, będą przeznaczone na tymczasowe zakwaterowanie mieszkańców na wypadek sytuacji nadzwyczajnych np. w przypadku zagrożenia katastrofą budowlaną, pożarów, powodzi, i innych zdarzeń o nagłym i losowym charakterze, wyłącznie w celu zapewnienia bezpieczeństwa dla życia i mienia mieszkańców miasta, a nie dla zaspokajania ich potrzeb mieszkaniowych. Przeprowadzenie remontu pomieszczeń nie jest jednak możliwe w sytuacji gdy zamieszkują w nich osoby do których skierowano przedmiotowe pismo.
Dwie mieszkanki zgłosiły się w dniu wczorajszym na dyżur do radnego Rady Miejskiej, podczas którego uzyskały szczegółowe wyjaśnienia w przedmiotowej sprawie, wraz z zapewnieniem ze strony wiceprezydenta Tomasza Lewandowskiego, że w przypadku gdyby nie udało im się we wskazanym terminie zabezpieczyć swoich potrzeb mieszkaniowych, to będą mogły indywidualnie wystąpić z prośbą o przedłużenie terminu pobytu do końca bieżącego roku.


Pismo w sprawie terminu opuszczenia budynku otrzymały rodziny, które nie zostały tam zakwaterowane na wskutek pożaru czy zdarzeń losowych, lecz z uwagi na krótkotrwały pobyt do czasu zabezpieczenia potrzeb mieszkaniowych we własnym zakresie. Osoby te miały świadomość, że pobyt w tym budynku, jest pobytem o charakterze tymczasowym, i nie jest to lokal mieszkalny, w którym mogą zamieszkiwać na stałe.
Nadmieniam ponadto, że niektóre z rodzin zamieszkują w pomieszczeniach byłego hotelu od prawie 30 lat i przez tak długi okres nie zabezpieczyły potrzeb mieszkaniowych własnej rodziny.


Kamil Czyżak, Biuro Prasowe UM Elbląg

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama