Reklama

Kiosków jest nam trochę żal

11/06/2021 15:15

Gazety, środki czystości, zabawki i słodycze — kiedyś tak oblegane, dziś kioski powoli odchodzą w zapomnienie. W latach swojej świetności w Polsce było ponad 30 tysięcy takich punktów. Dlaczego tak je lubiliśmy?

Trudno uwierzyć, ale początki RUCH-u sięgają 1918 r., kiedy to Jan Stanisław Gebethner i Jakub Mortkowicz podpisali akt notarialny powołujący do życia Polskie Towarzystwo Księgarni Kolejowych RUCH Sp. z o.o. Ich spółka opierała się na nowoczesnym wówczas formacie „trafik” — kiosków dworcowych, oferujących prasę, tytoń i inne drobne artykuły. Towarzystwo stawiało sobie za cel misję rozpowszechniania czytelnictwa w odradzającym się po wojnie społeczeństwie. Na tamte czasy było to nowatorskie i pionierskie przedsięwzięcie, które dało początek jednemu z największych przedsiębiorstw w Polsce. Pierwszy kiosk został otwarty w styczniu 1919 r. na peronie dworca Kolei Wiedeńskiej w Warszawie. W niespełna pół roku funkcjonowało już ponad 60 kiosków i księgarń.

W latach 90-tych kioski Ruchu cieszyły się ogromną popularnością. „Według stanu na 31 grudnia 1998 r. przedsiębiorstwo posiadało 198 hurtowni i 31 313 punktów sprzedaży detalicznej” — informuje wikipedia.

Dziś tych budek wypełnionych przeróżnymi produktami zostało niewiele. Kioski spotkać można głównie przy przystankach autobusowych. Czy klientów jest nadal dużo? — Pracuję tu od około pięciu lat — opowiada pani Basia, która sprzedaje w elbląskim kiosku. — To już nie są te kioski, co kiedyś. Teraz mamy mało gazet, a te, które są, to zazwyczaj te główne, codzienne.

Zakładali teczki
Kiedyś ludzie zakładali sobie teczki, do których kioskarze odkładane zamówione gazety. Były całe stosy tych teczek. — W tej chwili mam założone trzy teczki na prasę — zauważa pani Basia. — Przychodzi na przykład pan, któremu odkładam codzienną gazetę sportową. Dzieci też przychodzą, ale rzadko i głównie z rodzicami, po gazetki z zabawkami w środku. Mamy też środki czystości, dezodoranty, perfumy. Muszę przyznać, że do nas zazwyczaj przychodzą po bilety autobusowe.

Zapytaliśmy naszych czytelników o wspomnienia dotyczące właśnie kiosków. Odzew był ogromny. — Miałam założoną teczkę w kiosku na prenumeratę gazet — napisała pani Zdzisława.

— To kiosk przy ul. Słonecznej — zauważa pani Dorota z Elbląga. — Rodzice kupowali mi tam zabawki mojego pokolenia: skakanki, pchełki, karty Piotruś, grę planszową "Grzybobranie" i kredę. Stał blisko mego domu. Kiosk kiedyś miał klimat i było w nim wszystko, co potrzebne. Dziś ich brakuje.
— Jako dziecko zawsze podchodziłam do okienka, jak najbardziej mogłam, żeby poczuć zapach gazet wymieszany z zapachem proszku do prania — wspomina pani Patrycja.

— Ach. U nas były cztery. Jeden koło szkoły przy ul. Kopernika, taki sam jak ten na zdjęciu. Zawsze coś ciekawego mogłem tam kupić, wracając ze szkoły lub gdy się szło na lekcje i zapomniało zeszytu, czy długopisu. Drugi na osiedlu Władysława IV, przy wieżowcach. Tuż obok był przystanek autobusu nr 13. Trzeci niemalże w parku na tymże osiedlu, przy placu zabaw. Czwarty już murowany, w kompleksie handlowym też na osiedlu Władysława IV. I te kolejki, gdy rzucono do kiosku kilka sztuk gazet z płytami kolęd Zbigniewa Preisnera, aż się ludzie pobili o te płyty — opowiada pan Mirosław.

Zapamiętali zapach
— Z małego okienka zawsze dochodził niesamowity aromat, który będę pamiętała do końca życia — mówi pani Katarzyna. I dodaje: — Pół godziny oglądałam wystawy, podczas gdy moja mama rozmawiała z panią sprzedawczynią. A czego tam nie było na tych wystawach? Zabawki, perfumy, gumy, balony, wszystko, czego dusza zapragnie! Zawsze znalazło się coś dla mnie. Później, to już był początek końca kiosków, chodziłam tam z moim synem. Ale to już nie było to samo. Tylko ten zapach nie przeminął…

— Pamiętam to, że mama miała założoną teczkę na prenumeraty i chodziło się do kiosku i kupowało właśnie te gazety — wspomina pani Elżbieta. — To był chyba „Przekrój”. I kiedyś to właśnie gazety głównie były w kioskach, a nie zabawki. Teraz wszystko jest w marketach, ale to już nie to samo.

Dawniej kioski stały na każdym rogu i każdy miał do nich blisko. Dziś, najpierw musimy się zastanowić, gdzie w naszym mieście jest kiosk. A jakie wy macie wspomnienia związane z małymi budkami, w których można było kupić niemal wszystko?


Karolina Król

[iframe]https://www.facebook.com/plugins/page.php?href=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2FDziennikElblaski%2F&tabs&width=340&height=130&small_header=false&adapt_container_width=true&hide_cover=false&show_facepile=true&appId" width="340" height="130" style="border:none;overflow:hidden" scrolling="no" frameborder="0" allowfullscreen="true" allow="autoplay; clipboard-write; encrypted-media; picture-in-picture; web-share"][/iframe]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama