Reklama

Izabela Kwella przekonuje kobiety, że mają prawo do radości

06/06/2026 21:20

W świecie zmęczonym pośpiechem, presją i ciągłym udowadnianiem swojej wartości kobiety coraz częściej szukają miejsc, w których mogą po prostu odetchnąć. Dla Izabeli Kwelli takim miejscem okazał się świat Barbie w skali 1:6.

Wszystko zaczęło się w 2016 roku, zupełnie przez przypadek. Jako spełnienie skrywanego marzenia z dzieciństwa, nasza rozmówczyni otrzymała na urodziny swoją pierwszą „dorosłą” lalkę Barbie. — Poszłam do sklepu, wybierałam ją z ogromną uwagą i zaczęłam ją fotografować. Tak po prostu, śmiesznie, dla zabawy — wspomina. Przez kilka miesięcy te kadry powstawały do szuflady, dopóki koleżanka z pracy nie rzuciła krótkiego: „wrzuć to na Instagram”. Tak narodził się profil, który dwa lata później przyciągnął uwagę fotografa z Singapuru, owocując wystawą w Szanghaju, a w 2021 roku - wydaniem autorskiej książki w nakładzie tysiąca egzemplarzy, sfinansowanej przez fanów z całego świata.

Rzuciła architekturę dla świata Barbie
Zanim aparat i lalki przejęły kontrolę nad jej życiem, codzienność artystki definiowały rzuty i przekroje. Jako architektka w gdańskiej centrali grupy LPP projektowała salony dla marek takich jak Mohito czy Reserved. Praca była prestiżowa, ale z czasem zaczęła przegrywać z rosnącym wypaleniem. — Już na głos mówiłam do kolegi z pracy, że tak bardzo chciałabym, aby moja praca polegała na fotografowaniu, żeby była pracą za aparatem, a nie siedzeniem w biurze — wyznaje.

Reklama

Los odpowiedział na to pragnienie w sposób niemal filmowy. Gdy w firmie pojawił się wakat na fotografa produktowego, aplikowała, choć jej portfolio składało się głównie ze zdjęć lalek. Podczas rozmowy z przyszłym przełożonym doszło do niezwykłego momentu: — Patrzy na mnie i mówi: „Ja wiem, skąd ja cię znam! Moja córka cię obserwuje na Instagramie!”. Praca była jej. To właśnie Barbie stała się pomostem do nowego zawodu, a ostatecznie do własnej działalności, w której dziś tworzy content i prowadzi media społecznościowe dla lokalnych firm.

Między realizmem a światem wyobraźni
Dla postronnego obserwatora Barbie to tylko lalka. Dla artystki to narzędzie wyobraźni. Przełomem było wprowadzenie przez firmę Mattel ciałek typu Made to Move - artykułowanych korpusów z 22 punktami ruchomymi. To one pozwoliły lalkom wyjść z „sztywnej” pozy i zacząć żyć w kadrze. — To ciałko umożliwiło mi ożywianie lalek na zdjęciach. Moim celem jest wrażenie, że są one autentyczne — tłumaczy.

Reklama

W świecie pasjonatów standardem jest tzw. hybrydyzacja - proces przekładania głów o ciekawych twarzach na bardziej mobilne korpusy. Wyzwanie jest czysto estetyczne: dopasowanie odcienia skóry głowy do ciała bywa trudne, bo rodzajów twarzy (tzw. moldów) jest znacznie więcej niż dostępnych korpusów. Artystka dba o każdy detal, ale jednocześnie akceptuje niedoskonałość. — Nie usuwam zagięć na stawach lalki. Pokazujemy lalkę taką, jaka jest. Z jednej strony chcemy autentyczności, z drugiej nie chcemy udawać, że to postać wygenerowana przez AI — dodaje.

Szczęśliwe miejsce bez filtrów i dramatów
W filozofii artystki uderza jedna, żelazna zasada: żadnych dramatów. — To jest moje szczęśliwe miejsce. Tu nie chcę żadnych smutków. Te zdjęcia muszą być kolorowe. Nie uznaję fotografii czarno-białej w świecie lalek. To ma być o dziecięcej radości — deklaruje. Ta pasja to świadome „karmienie wewnętrznej dziewczynki”, odzyskiwanie części siebie, która w dorosłości została zapomniana pod ciężarem bycia poważną i produktywną. Nie każdy to rozumie. Przyznaje, że spotkała się z komentarzami typu: „lepiej poszłaby zająć się dzieckiem, a nie robiła takie głupoty”. Ale reakcje bywają też wzruszające. Kiedy artystka leżała na ziemi przy Zielonej Latarni w Gdańsku, starsza pani podeszła z uśmiechem, myśląc, że pracuje ona dla Mattela. Inne osoby dopytują czasami o detale, wspominając własne marzenia o lalkach, których w Polsce po prostu nie było lub były nieosiągalne finansowo.

Reklama

Globalny „Dollstagram”
To, co zaczęło się w Gdańsku, jest dziś częścią globalnej tkanki zwanej „Dollstagramem”. To społeczność na Instagramie, gdzie pasjonaci z USA, Sri Lanki, Kanady, Afryki czy Europy wymieniają się wiedzą. To świat niemal wolny od hejtu, gdzie 90% stanowią kobiety, a mężczyźni - często bardzo wrażliwi artyści - wnoszą niezwykłą energię. To tu miniaturowe meble, drukowane w 3D lub ręcznie lepione modele wyposażenia, osiągają ceny zbliżone do przedmiotów w ludzkiej skali. Bohaterka od czterech lat organizuje w Gdańsku międzynarodowe zjazdy dla fotografów lalek, podczas których przez cały weekend wspólnie tworzą, uczą się perspektywy (skala 1:6 pozwala na ujęcia „z lotu ptaka” bez użycia drona) i wymieniają miniaturami. — W tym świecie łączymy się pod mianownikiem pasji i to jest nasza forma terapii — podkreśla.

Pasja, która dała coś więcej niż nowy zawód
W jej kolekcji, liczącej zaledwie kilkadziesiąt egzemplarzy (co dziwi innych kolekcjonerów posiadających całe ściany lalek), każda postać ma swoją historię. Najważniejsza pozostaje ta pierwsza, urodzinowa. Tuż obok niej stoi lalka w stroju krakowskim - rzadki model z serii narodowościowej, który przysłała jej koleżanka z Hiszpanii.

Reklama

—Popłakałam się, jak ją dostałam. Bardzo chciałam ją mieć, a była niedostępna — wspomina.

Dziś artystka wie, że kluczem do szczęścia jest balans. Próbowała uczynić z fotografowania lalek jedyne źródło utrzymania, ale presja finansowa zaczęła zabijać lekkość tworzenia. — Ten realny świat jest łatwiejszy do zniesienia, kiedy złapie się dystans i znajdzie miejsce, gdzie kreatywność nie jest ograniczona. Wtedy można wchodzić w rzeczywistość „napełnionym”, a nie w pozycji walki — podsumowuje. Jej droga to dowód na to, że pasja nie tylko może zmienić zawód, ale przede wszystkim - pozwala odnaleźć drogę do samego siebie, nawet jeśli ta droga prowadzi przez plastikowy świat w skali 1:6.

Reklama

Barbara Mikulska-Rola

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 06/06/2026 22:31
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama