Reklama

Śmierć Pawła pod Bowlingiem po raz trzeci w sądzie,oskarżony odmawia zeznań

08/04/2010 09:03

Po raz trzeci Jacek B. stanął na ławie oskarżonych w sprawie śmiertelnego pobicia pod Bowling Clubem, do którego doszło w lipcu 2007 roku. Mężczyzna odmówił zeznań. Na pytania sądu odpowiadali za to świadkowie tragicznych wydarzeń: dwie dziewczyny, które w feralnej nocy bawiły się w klubie z zabitym Pawłem.



Przypomnijmy, elbląski sąd skazał Jacek B. i Marcina P. za pobicie ze skutkiem śmiertelnym na pięć lat więzienia. Obrońcy oskarżonych wnieśli apelację. W grudniu 2008 roku Sąd Apelacyjny utrzymał w mocy karę dla Marcina P., natomiast sprawę Jacka B. nakazał rozpatrzyć ponownie. Pod koniec sierpnia ubiegłego roku Sąd Okręgowy w Elblągu po raz drugi skazał Jacka B. na karę 5 lat pozbawienia wolności, ale i tym razem obrona wniosła skuteczną apelację. 7 stycznia Sąd Apelacyjny w Gdańsku zwrócił sprawę Jacka B. do Elbląga.


W ten sposób Jacek B. po raz trzeci stanął przed sądem z zarzutem udziału w śmiertelnym pobiciu Pawła M. pod Bowling Clubem.

Wczoraj (7 kwietnia)Sąd Okręgowy rozpoczął przesłuchania świadków zdarzenia. Jacek B. odpowiada z wolnej stopy. Sąd Apelacyjny w Gdańsku zwolnił go z aresztu za poręczeniem majątkowym w wysokości 20 tys. złotych, otrzymał też dozór policyjny. 
Oskarżony odmówił składania zeznań. Dlatego sąd przeczytał jego wypowiedzi z poprzednich rozpraw, w których wyjaśniał, że nie ma nic wspólnego z pobiciem Pawła. A po całym zdarzeniu ukrywał się, ponieważ miał obawy, że jako osoba w przeszłości karana zostanie posądzony i o to, zdarzenie.
Na rozprawę nie przyszedł Andrzej Sztuczka, oskarżyciel posiłkowy, ojciec zabitego Pawła oraz jego pełnomocnik. Nie udało się wręczyć wezwań dwóm świadkom, którzy przebywają w Wielkiej Brytanii.

Na czas przyjechały jednak z Anglii dwie dziewczyny, które feralnej nocy 22 lipca 2007 r. bawiły się z Pawłem i jego kolegą w Bowlingu.
— Kiedy odbieraliśmy odzież z szatni, po schodach zbiegła grupa mężczyzn. Paweł z kolegą mieli na nas czekać na dole. Stwierdzili, że wyjdą wcześniej na papierosa — zeznała jedna z nich.
Wyjaśniła, że chcieli wyjść z lokalu, ponieważ jeden z ochroniarzy zwrócił uwagę koledze Pawła, że nie powinien tańczyć na sali z butelką piwa.
— Przed lokalem nikogo jednak nie było. Zaczęliśmy ich więc szukać. Obok ZUS minęliśmy grupę mężczyzn. Nie wiem, ilu ich było: 3 czy 5? Za rogiem zobaczyliśmy leżące ciało. Okazało się, że to Paweł. Zadzwoniliśmy po karetkę — zeznawała młoda, 25-letnia kobieta.


Świadkowi odczytano zeznania złożone podczas przesłuchania na policji, podczas pierwszej i drugiej rozprawy. Różniły się one zasadniczo od wczorajszych. Młoda kobieta zeznała m.in. wczoraj, że w grupie, którą mijała pod budynkiem ZUS (w której był skazany Marcin P.) był również Ormianin, Varuzhan M. Mężczyzna ten został uznany z winnego pobicia Marcina M., kolegi Pawła M i skazany na rok i trzy miesiące więzienia w zawieszeniu na cztery lata.
— Wydaje mi się, że Varuzhan M. był w tej grupie — powiedziała wczoraj dziewczyna.
— Co to znaczy "wydaje mi się"? — zapytała prokurator.
— Czy świadek zdaje sobie sprawę z konsekwencji swoich stwierdzeń? — dociekał obrońca.
Świadek wyjaśniała, że różnice w zeznaniach spowodowane zostały silnym wstrząsem, jakiego doznała w wyniku traumatycznego przeżycia.
Podczas wczorajszej rozprawy sąd przepytywał także policjanta, który przygotował dokumentację zdjęciową z miejsca zdarzenia, czego dopominał się Sąd Apelacyjny.
Obrona domaga się uniewinnienia Jacka B.


mz

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama